Temat zmiany płci wciąż wzbudza liczne kontrowersje i jest przedmiotem debaty zarówno w Kościele, jak i poza nim. Bardziej postępowe środowiska w Kościele apelują o zrozumienie dla osób transpłciowych i akceptację procesu tranzycji w ramach katolickiego nauczania. Wyrazem tego jest list dr Marii Jadwigi Minakowskiej do kard. Grzegorza Rysia, mianowanego ostatnio metropolitą krakowskim. U podstaw sporu stoi pytanie o to, co jest podstawą natury ludzkiej – dusza i psychika, czy biologiczne cechy ciała. Dotykamy zatem – poruszanego od dawna w filozofii – problemu psychofizycznego. Jak rozwiązać ten problem w świetle wiary? Odpowiedzi szukać możemy w klasycznej myśli Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu.
Po ogłoszeniu przez Nuncjaturę Apostolską nominacji kardynała Grzegorza Rysia na arcybiskupa metropolitę krakowskiego internet „świata katolickiego” zapełnił się niezliczoną liczbą wpisów. Publikowały je zarówno media katolickie, jak i prywatni użytkownicy Facebooka. Przeglądając owe wpisy, natrafiłem na prywatny post dr Marii Jadwigi Minakowskiej, zaangażowanej w działalność fundacji „Wiara i Tęcza”. Na stronie internetowej fundacji możemy przeczytać:
„Tworzymy otwartą przestrzeń dialogu ponad podziałami wyznaniowymi, w której polscy chrześcijanie LGBT+ są w pełni akceptowani”.
Pani Minakowska w swoim poście w serwisie Facebook wspomina niedawno zakończony Kongres Katoliczek i Katolików (22–23 listopada, Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi), na którym miała okazję spotkać się z kardynałem Rysiem oraz przekazać mu list przedstawiający jej stanowisko jako osoby, która przeszła tranzycję płci.
Mam świadomość, że forma komunikacji listownej ma charakter intymny i dotyczy wyłącznie nadawcy oraz adresata. Nigdy nie ośmieliłbym się odpowiadać na czyjś prywatny list skierowany do kogoś innego. W tej sytuacji jednak treść listu została całkowicie upubliczniona przez samą autorkę we wspomnianym poście.
Treść listu, zawierająca kilka argumentów na rzecz progresywnego stanowiska wspólnoty, do której należy autorka, kończy się zwrotem do kardynała z prośbą o rozważenie przez KEP sformułowania nowego stanowiska dotyczącego osób LGBT+. Jak pisze autorka, jest gotowa włączyć się w jego przygotowanie.
Temat osób transpłciowych w kontekście współczesnej debaty, zarówno świeckiej, jak i religijnej, jest kontrowersyjny. W celu rzetelnego odniesienia się do treści listu pani Minakowskiej postanowiłem zastosować metodę analizy dialektycznej, stworzonej przez Arystotelesa. Uważam ją za najbardziej odpowiednią w tej sytuacji – z dwóch powodów. Po pierwsze, pozwala dostrzec argumenty, z którymi się nie zgadzamy oraz w sposób uczciwy wyłożyć ich znaczenie – w artykule przytaczam dosłowne fragmenty listu. Po drugie, umożliwia zaproponowanie naszych własnych kontrargumentów, które stanowią precyzyjną odpowiedź na argumenty strony przeciwnej. Dzięki temu nasze wnioski nie są „zawieszone w próżni”, ale rzeczywiście odnoszą się do stanowiska innych osób.
Wszystkie cytaty (w tym pogrubienia i kursywa) z części prezentującej argumenty pani Minakowskiej pochodzą z listu skierowanego do kard. Grzegorza Rysia.
Zatem – do dzieła!
Pytanie: Czy ciało człowieka jest niezależne od natury ludzkiej?
Wydaje się, że ciało człowieka jest niezależne od natury ludzkiej:
-
„Osoby transpłciowe — takie jak ja — w drodze modlitwy, kontemplacji i uczciwego dialogu z własnym sumieniem, nauki odczytywania poruszeń własnej duszy, odkrywają prawdę o sobie, czyli to, kim Bóg je naprawdę stworzył. Tranzycja nie jest więc zmianą natury, lecz pokornym stanięciem w prawdzie o naturze danej przez Boga”.
-
„Wspomniane Stanowisko [KEP w kwestii LGBT+ z roku 2020 – przypis KB] stoi w sprzeczności z postawą Chrystusa. Gdy Jezus uzdrawia Niewidomego od urodzenia (J 9, 1–41), nie „przywraca” mu wzroku, bo ten człowiek nigdy go nie miał — daje mu wzrok po raz pierwszy, czyli przywraca jego ciału to, co zgodne z Bożym zamysłem”.
- „Tak samo i my, osoby transpłciowe, prosząc lekarzy o dopasowanie ciała do jego prawdziwej natury, idziemy śladem Tego, który uzdrowił Niewidomego. Ja, mając duszę kobiecą, nie powinnam mieć męskich gonad, a powinnam mieć piersi — tak jak osoba z rozszczepem wargi nie powinna mieć zajęczej wargi, a osoba z wadą serca powinna mieć serce zdrowe. To nie jest bunt przeciw naturze, lecz współpraca z łaską, która przywraca stworzeniu jego właściwy kształt”.
Jednakże: Papież Franciszek w deklaracji Dignitas infinita (poświęconej tematowi godności człowieka), w punkcie 59, odnosi się do teorii gender powołując się na swoją adhortację apostolską Amoris Laetitia (286):
„nie możemy oddzielić tego, co jest męskie i żeńskie od dzieła stworzonego przez Boga, które jest uprzednie wobec wszystkich naszych decyzji i doświadczeń, i gdzie istnieją elementy biologiczne, których nie można ignorować”.
Odpowiadam:
Przedstawione w pytaniu zagadnienie dotyczy jednego z najstarszych problemów filozoficznych – problemu psychofizycznego, czyli relacji duszy do ciała. Skrajnymi stanowiskami w tym sporze są: somatyzm (człowiek to wyłącznie ciało, przedstawicielem był np. Demokryt) oraz spirytualizm (istota bytu ludzkiego mieści się wyłącznie w duszy, por. poglądy neoplatoników).
Z treści wypowiedzi pani Minakowskiej wynika jasno, że dostrzega ona w bycie, jakim jest człowiek, zarówno aspekt cielesny, jak i duchowy. Problem, który przedstawia, dotyczy więc relacji pomiędzy ciałem a duszą człowieka.
W analizie merytorycznej ww. listu posłużę się teorią relacji duszy do ciała w ujęciu Arystotelesa, z dwóch powodów. Po pierwsze, reprezentuje on stanowisko pośrednie w sporze o relację duszy do ciała – nie zgadza się ani ze stanowiskami somatyzmu, ani spirytualizmu. Po drugie, na jego teorii wzorował się św. Tomasz, który w dyskusji antropologicznej z perspektywy katolickiej jest uzasadnionym autorytetem, gdyż to właśnie na jego nauczaniu opiera się w dużej mierze nauczanie Kościoła.
Arystoteles pisząc w Polityce o naturze, a szczególnie naturze ludzkiej, stwierdza: „Właściwość bowiem, jaką każdy twór osiąga u kresu procesu swego powstawania, nazywamy jego naturą”1 Widzimy zatem, że od samego początku funkcjonowania tego terminu naturą określano zarówno to, co dostępne jest doświadczeniu zmysłowemu, jak i cały proces powstawania bytu żywego. Intuicję tę przejmie Akwinata w artykule 1, kwestii 29, pierwszej części Sumy teologicznej:
„zarówno materię, jak i formę nazywa się w sposób wspólny naturą. A ponieważ forma dopełnia istotę każdej rzeczy, dlatego też istota każdej rzeczy, oznaczona przez jej definicję, nazywana jest w sposób ogólny naturą”2.
Aby jeszcze lepiej zrozumieć, w jaki sposób pojęcie natury obejmuje zarówno materię i formę żywego bytu (w tym człowieka), warto przytoczyć teorię hylemorfizmu Arystotelesa.
Fundamentalnym twierdzeniem teorii hylemorfizmu jest zasada złożenia bytu z materii i formy, która stanowi podstawę istnienia bytu. Jednym z przykładów podawanych przez Arystotelesa jest złożenie materii spiżu i formy odlewniczej w pomniku3. Na tej analogii Arystoteles, a za nim św. Tomasz, stwierdzają, że dusza ludzka jest formą ciała.
Należy jednak zaznaczyć, że forma bez materii nie ma prawa bytu samoistnego, bowiem ciało jest konstytutywną częścią natury ludzkiej, bez której ona byłaby niepełna i nieaktualna. Według tej teorii, w której każdy byt posiada materię, jak i formę, a organizmy żywe mają szczególny rodzaj formy zwany duszą, niemożliwe jest oddzielenie duszy od ciała. Oddzielenie to spowodowałoby zmianę substancjalną – człowiek przestałby być człowiekiem. Forma zatem wymaga urzeczywistnienia w materii, a materia wymaga formy, aby wraz z formą mogła zyskać ukierunkowanie sprawcze i celowe, czyli potencjał niezbędny do rzeczywistego istnienia bytu. Nie możemy więc mówić o naturze człowieka w oderwaniu od jego ciała.
Rozważmy artykuł 4, kwestii 75, pierwszej części Summy teologicznej, poświęcony zagadnieniu, czy dusza ludzka, „istniejąca w sposób niezależny od ciała”, jest człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu, wyczerpując pojęcie natury człowieka. Św. Tomasz stawia w tym artykule pytanie: czy dusza jest człowiekiem? Akwinata pisze wprost:
„każda rzecz jest tym, co wykonywa właściwe dla danej rzeczy działania. […] Skoro odbieranie wrażeń zmysłowych jest […] właściwą działalnością człowieka, to jasne się staje, że człowiek nie jest samą tylko duszą, lecz czymś złożonym z duszy i ciała”4
Widzimy zatem, że natura konkretnego człowieka wynika z uformowania materii przez jego duszę, jako formę substancjalną jego bytu. Nie możemy w dyskursie o naturze człowieka mówić o niezgodności tych dwóch elementów, ponieważ są one nierozłączne w żywym bycie ludzkim.
Ostatnim kluczowym elementem przed przystąpieniem do wyjaśnienia trudności jest przytoczenie jednego z możliwych „rozwiązań” problemu psychofizycznego, a mianowicie dualizmu. Twórcą tej teorii jest Kartezjusz, który stwierdzał, że ciało i dusza to dwie odrębne substancje. Zgodnie z koncepcją dualizmu możliwe jest istnienie w sposób od siebie niezależny substancji cielesnej i substancji myślącej – czyli duszy.
Można zatem zauważyć, że poglądy pani Minakowskiej wpisują się w tę tradycję filozoficzną, ponieważ posługuje się ona sformułowaniami, takimi jak: „dopasowanie ciała do jego prawdziwej natury” (w domyśle – do duszy – KB), „odkrycie prawdy” [w domyśle: na temat odmienności pomiędzy „swoją naturą” a swoim ciałem – KB]. W ostatniej części artykułu pokażę, że tak postawione stanowisko w sporze o relację duszy do ciała jest niezgodne z nauczaniem Kościoła.
Wyjaśnienie trudności:
Ad.1 Święty John Henry Newman, niedawno ogłoszony doktorem Kościoła, pisał w swoich listach do księcia Norfolku: „sumienie to pełne oddanie posłuszeństwa wobec tego, co przedstawia siebie jako głos Boży przemawiający w naszym wnętrzu”5. W dalszej części listu św. J.H. Newman pisze, że praktycznie niemożliwe jest, aby prawdziwy głos sumienia mówił w opozycji do nauczania Kościoła. Choć stanowisko Kościoła dotyczące relacji duszy do ciała kształtowało się przez wieki, to możemy być pewni, że Kościół odrzucił pośrednio stanowisko dualizmu m.in. w konstytucji Soboru Watykańskiego II Gaudium et spes (14) [tłumaczenie z języka angielskiego – KB]: „chociaż stworzony z ciała i duszy, człowiek jest jednością”; a także w Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy w punkcie 365:
„jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za »formę« ciała; oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę”
Ad.2 Można zgodzić się, że dosłowne rozumienie słowa „przywraca” nie jest trafne w kontekście działania Pana Jezusa – Niewidomy nigdy nie miał wzroku, więc nie można go mu przywrócić. Należy jednak zauważyć, że Pan Jezus daje temu człowiekowi coś, co w pełni przynależy do jego natury: zmysł wzroku jest bowiem wpisany w naturę ludzką.
Pomiędzy daniem Niewidomemu wzroku przez Pana Jezusa a dokonaniem tranzycji płci nie zachodzi jednak prosta analogia polegająca na „przywróceniu naturalnego stanu rzeczy”. Ciało ludzkie ma potencjał do widzenia, ponieważ posiada narząd wzroku – potencjał ten może po prostu nie zostać zrealizowany w sytuacji uszkodzenia oczu. Natomiast w kwestii płciowej ciało człowieka jest już zrealizowanym potencjałem wynikającym ze złączenia materii i duszy. Nowe możliwości, jakie wynikają z tego zjednoczenia, dotyczą np. zdolności do rozmnażania, ale nie obejmują zmiany płci, gdyż byłoby to nieadekwatne do natury człowieka – jego ciało i dusza tworzą jedną, integralną całość.
Ad.3 Dusza nie posiada rodzaju żeńskiego ani męskiego. Gdybyśmy próbowali utrzymać takie rozróżnienie, powrócilibyśmy ponownie do problemu relacji duszy do ciała. Przedstawione przeze mnie stanowisko w części „odpowiadam” wskazuje, że w nauczaniu św. Tomasza nie występuje dualizm, czyli koncepcja istnienia duszy i ciała w relacji opozycyjnej. Podkreśliłem również, że nauczanie Kościoła opiera się na myśli tomistycznej. Porównanie zabiegu o charakterze medycznym do dokonanego cudu mocą Bożą nie jest trafną analogią. Żadne działanie człowieka nie może być porównywalne z transcendentną mocą Bożą przejawiającą się w cudzie uzdrowienia.
Celem niniejszego artykułu jest prowadzenie rzetelnej dyskusji na ważne dla nas wszystkich tematy, wobec których jako wspólnota Kościoła dopiero zaczynamy się ustosunkowywać. Uważam, że pani Minakowska przedstawia swoją argumentację w sposób nierzetelny – apeluje do kard. Rysia, aby na forum Konferencji Episkopatu Polski poruszył temat wydania nowej wersji dokumentów dotyczących gender i transpłciowości, jednocześnie nie powołując się w swojej argumentacji na żadne źródła katolickiej wykładni w tych kwestiach. Rozumiem, że forma listu nie służy stricte do prezentowania argumentów, niemniej uznałem, że niektóre zagadnienia wymagają wyjaśnienia, skoro autorka postanowiła podzielić się jego treścią na forum społecznościowym.
Przypisy
-
Arystoteles, Polityka, tłum. L. Piotrowicz, Warszawa 2004, 1252b33.
-
Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I, q. 29, a. 1, ad 4.
-
Arystoteles, Metafizyka, tłum. K. Leśniak, Warszawa 2009, Z 3, 1029a30–33.
-
Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I, q. 75, a. 4.
-
J.H. Newman, Sumienie chrześcijańskie, tłum. A. Gomola, Kraków 2025
