Boomer, ale augustianin: o „Magnifica humanitas”

Leon XIV na Placu św. Piotra, autorstwa Catholic Church England and Wales (flickr), CC BY-NC-ND 2.0.

Magnifica humanitas proponuje antidotum. Rodziny, szkoły i szeroko rozumiana kultura mają kształtować postawy potrzebne do odpowiedzialnego korzystania z technologii. Fragmenty poświęcone temu tematowi zasługują na bardzo uważną, wspólnotową lekturę wszystkich osób działających w takich środowiskach – pisze Jacob Phillips, profesor teologii systematycznej na St. Mary’s University w Twickenham.

Pierwsza encyklika papieża Leona XIV, poświęcona ochronie osoby ludzkiej w epoce sztucznej inteligencji, zaczyna się od historii Wieży Babel (Rdz 11,1–9). Babel symbolizuje pychę naszej technologicznej epoki – próbę przekroczenia własnej stworzonej natury i tym samym odsunięcia na bok komunii z Bogiem. Ograniczenia są integralną częścią ludzkiej godności; trzeba je pielęgnować i chronić, a nie marzyć o ich zniesieniu. W samym człowieczeństwie – a szczególnie w organicznej, ludzkiej inteligencji – jest więc coś naprawdę wzniosłego.

Naturalne zdolności, które otrzymaliśmy jako stworzenia Boże, mają charakter relacyjny, a więc również moralny i duchowy. W przeciwieństwie do maszyny mamy sumienie, przeżywamy miłość i stratę, zdobywamy mądrość, okazujemy współczucie i cierpimy za innych. 

Co najważniejsze, właśnie te rzeczy są niezbędne do komunii z Bogiem w Chrystusie. Dlatego Magnifica humanitas stwierdza: „(…) spoczywa na nas naglący obowiązek, by pozostać prawdziwie ludźmi, z miłością otaczając troską owo wspaniałe człowieczeństwo, które zostało nam darowane i ukazane w całej pełni w Chrystusie, a którego żadna maszyna nigdy nie zdoła zastąpić w jego blasku”.

Dzisiejszym Babel – pisze Leon – jest „paradygmat technokratyczny”, w którym technologia staje się „miarą wszystkiego”, a cała rzeczywistość zostaje sprowadzona do logiki „efektywności, kontroli i zysku”. W takim świecie „pełnia życia miałaby polegać na tym, by więcej posiadać, zmniejszać kruchość, eliminować to, co nieprzewidywalne, i wszystko kontrolować”. Nawet własne życie zaczynamy traktować jak maszynę, którą można dowolnie zaprogramować, widząc siebie „człowiek ulega pokusie myślenia o sobie bardziej jako o projekcie, który należy zoptymalizować, niż jako o stworzeniu powołanym do relacji i komunii”. (Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, chętnie odeślę go do zawartości mojego algorytmu w mediach społecznościowych).

Na poziomie społecznym technokratyczny paradygmat prowadzi do „kultury potęgi”. Pojawia się ona wtedy, gdy logika maszyny wymyka się spod kontroli: trwa niekończący się wyścig o stworzenie najbardziej zaawansowanej AI, niejawni aktorzy pozapaństwowi zdobywają ponadnarodowe wpływy bez żadnych ograniczeń, technologia dostarcza coraz nowych rodzajów broni, a wielobiegunowa geopolityka coraz bardziej osuwa się w stronę wojny.

Przeciwieństwem tego jest pielęgnowanie wielkości stworzonej natury i jej ograniczeń, co niesie obietnicę „cywilizacji miłości”. Jak pisze Leon: „Cywilizacja miłości nie rodzi się z jednego, spektakularnego gestu, lecz z sumy małych i wytrwałych aktów wierności, które stawiają tamę dehumanizacji”. Papież zachęca, by wykorzystywać technologię do budowania właśnie takiej cywilizacji miłości. Chodzi o to, by pytania o to, czy, jak i kiedy korzystać z nowych technologii, rozstrzygać w ramach „duchowych, etycznych i politycznych”.

Dokument tłumaczy w tym celu zasady katolickiej nauki społecznej. Chodzi o to, byśmy przestali bezrefleksyjnie przyjmować wszystko, co oferują maszyny, i zaczęli pytać, na ile nowe rozwiązania rzeczywiście służą godności człowieka, dobru wspólnemu, pomocniczości, solidarności i podobnym wartościom.

Papież Leon zauważa, że gdy społeczeństwa pozbawione solidnych fundamentów etycznych i duchowych stykają się z nowymi technologiami, wszystko zaczyna być zarządzane „wyłącznie przez logikę technokratyczną i przedstawiana jako konieczna oraz nieuchronna”, co ostatecznie oznacza podporządkowanie zasad tym, którzy kontrolują dane, infrastrukturę i moc obliczeniową. Pracując na uniwersytecie, widziałem to na własne oczy, gdy AI dopiero się pojawiła. Powiedziano nam wtedy, że kwestionowanie jej użycia nie ma sensu – jedyną opcją było bezkrytyczne przyjęcie.

Magnifica humanitas proponuje antidotum. Rodziny, szkoły i szeroko rozumiana kultura mają kształtować postawy potrzebne do odpowiedzialnego korzystania z technologii. Fragmenty poświęcone temu tematowi zasługują na bardzo uważną, wspólnotową lekturę wszystkich osób działających w takich środowiskach.

Jako pierwsza encyklika papieża Leona dokument ten prawdopodobnie wyznacza ton jego dalszego nauczania. To tekst wyważony i przemyślany, wyrażający autentyczną troskę o dehumanizujące aspekty współczesności, a jednocześnie mocno akcentujący temat pokoju i grozy wojny.

To także papież, dla którego szczególne znaczenie ma jedność Kościoła – bez większych śladów frakcyjności czy wewnątrzkościelnych przepychanek. W centrum tej wizji znajduje się Eucharystia, która przeciwstawia się technokratycznemu paradygmatowi poprzez budowanie i umacnianie głębokiej komunii – ludzkiej i boskiej. W tym kontekście Leon przywołuje własne papieskie motto: In Illo uno unum.

Jako encyklika skierowana do wszystkich ludzi dobrej woli dokument sugeruje też, że papieskie myślenie o jedności dotyczy nie tylko Kościoła, ale całej ludzkości. Papież formułuje, że solidarność jest „konkretnym uznaniem, że los każdego z nas związany jest z losem wszystkich.

Braterstwo przedstawiono jako rzeczywistość globalną i uniwersalną – „nie jest jedynie wewnętrznym pragnieniem wierzącego, lecz społeczną i polityczną formą życia, która winna znaleźć wyraz we wspólnych wyborach i drogach działania”.

Takie stwierdzenia są niewątpliwie ważnym przypomnieniem o szerokim horyzoncie chrześcijańskiej antropologii. Ostatnie lata sprawiły jednak, że część z nas z większą nieufnością patrzy na to, jak uniwersalistyczne i globalne inicjatywy mogą stać się kolejną formą kultury władzy – i jednocześnie z większym uznaniem dostrzega, że narodowe przejawy politycznej sprawczości bywają potrzebnym wyłomem w tym porządku.

Można choćby pytać, czy instytucje takie jak ONZ rzeczywiście są najlepszymi strażnikami ludzkiej natury stworzonej przez Boga, biorąc pod uwagę ich stanowisko wobec aborcji czy ideologii gender. Jak zauważa sam papież, jednym z zagrożeń technologii jest powszechna „homogenizacja” tożsamości – coś, co wyraźnie wiąże się z obawami napędzającymi dziś wiele ruchów populistycznych na świecie.

Papież Leon mimo wszystko patrzy jednak na „instytucje ponadnarodowe” bardziej przychylnie. Być może to po części kwestia pokoleniowa. Nieprzypadkowo najczęściej cytowanym tu dokumentem Soboru Watykańskiego II jest Gaudium et Spes. Nawet młody Ratzinger mówił przecież, że konstytucja ta momentami sprawia wrażenie „naiwnej” i wręcz „pelagiańskiej” w swoim optymizmie rodem z lat sześćdziesiątych.

Mimo to Leon pozostaje wyraźnie zakorzeniony w myśli wielkiego przeciwnika Pelagiusza – św. Augustyna. Dla biskupa Hippony polityczny optymizm czy utopizm były niemożliwe do utrzymania ze względu na rozróżnienie między dwoma miastami: Miastem Bożym, opartym na miłości Boga (amor Dei), i Miastem Człowieka, opartym na pysze i miłości własnej (amor sui).

Mylenie ludzkiej wspólnoty politycznej z Miastem Bożym jest typowym skutkiem pelagiańskiej pychy – realizacją tego, co Eric Voegelin nazwał „immanentyzacją eschatonu”. Papież Leon wydaje się bardzo wyczulony na to niebezpieczeństwo. Wyraźnie podkreśla, że Miasto Boże jest – we właściwym sensie – Niebiańskim Jeruzalem z Apokalipsy św. Jana, 21: darem Bożej łaski, a nie czymś, co człowiek może osiągnąć własnym wysiłkiem czy politycznymi projektami.

Innymi słowy: papież Leon XIV może i należy do pokolenia baby boomers, ale jest zdecydowanie augustyńskim boomerem. I właśnie dlatego istnieje szansa, że zawarte w Magnifica humanitas przypomnienie o naszej danej przez Boga wielkości – przeciwstawionej pysze maszyny – wybrzmi szczególnie mocno dla młodszych pokoleń, które najbardziej potrzebują dziś takiego przesłania.

Tekst został pierwotnie opublikowany 25 maja 2026 roku na portalu First Things pod tytułem A Boomer, But An Augustinian: On Magnifica Humanitas. Tłumaczenie: Mateusz Dadura z redakcji Tertio. Niektóre linki w tekście dołączone przez redakcję Tertio.

Jacob PhillipsProfesor teologii systematycznej na St. Mary's University w Twickenham.