Krzyżak: “Archiwa o Wojtyle powinny być udostępnione już dawno”. Nie ma dowodów na tuszowanie pedofilii [WYWIAD]

Grupa duchownych wracających po uroczystościach milenijnych w Wiślicy w 1966 roku; na pierwszym planie arcybiskup Karol Wojtyła, w tle kardynał Stefan Wyszyński, arcybiskup Antoni Baraniak z kwiatami oraz ks. Władysław Padacz. Uczestnicy obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski opuszczają miejsce uroczystości w Wiślicy. Na pierwszym planie metropolita krakowski abp Karol Wojtyła. W drugim planie z lewej metropolita poznański abp Antoni Baraniak z kwiatami, obok prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, a za nim jego sekretarz ks. infułat Władysław Padacz. 17 lipca 1966 r.

Jan Jaśkowiak i Jan Pałka z Instytutu Tertio Millennio rozmawiają z Tomaszem Krzyżakiem, który wraz z Piotrem Litką przeprowadził kwerendę archiwalną w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, aby sprawdzić, jak Karol Wojtyła jako biskup krakowski zachowywał się w przypadku uzyskania informacji o pedofilii. Według ich dochodzenia późniejszy papież Jan Paweł II nie przenosił księży z parafii do parafii, gdy dowiedział się o ich przestępczej działalności.

***

Jan Jaśkowiak, Jan Pałka: Czy w aktach kurii pojawiły się dokumenty wskazujące, że kardynał Wojtyła ukrywał informacje o przestępstwach seksualnych księży przed biskupami, Watykanem lub opinią publiczną?

Tomasz Krzyżak: Nie ma żadnych śladów, które pozwalałyby na postawienie takiej tezy. Zresztą dowodów na jakieś ukrywanie nie ma też w aktach IPN, które badaliśmy już w roku 2022. Działania kard. Wojtyły w momencie, w którym dowiedział się o przestępstwie, były natychmiastowe i prawidłowe.

Kardynał Wojtyła nie tuszował pedofilii. To główna konkluzja Waszych badań. Czy praca archiwalna, którą wykonaliście, zamyka rozdział oskarżeń wobec Jana Pawła II, czy też należy spodziewać się kolejnych rozdziałów? 

Na pewno nie zamyka. Zbadane zostały źródła pisane – tak w IPN, jak i Archiwum Kurii Metropolitalnej. Tam nie ma śladów po tym, by do Wojtyły wcześniej docierały jakieś informacje dotyczące pedofilii. Ale są jeszcze świadkowie, osoby skrzywdzone. Mogą zatem pojawiać się relacje, z których będzie wynikało, że Wojtyle donoszono o jakichś przestępstwach ustnie. Kłopot w tym, że nie będzie możliwości ich konfrontacji – osoba zainteresowana przecież nie żyje.

Marcin Gutowski, autor materiału „Franciszkańska 3”, napisał w odniesieniu do Waszego artykułu: „autorzy tekstu od ponad 3 lat nie udali się do Skrzywdzonych, świadków, sygnalistów… opierają swoje przekonanie wyłącznie na tym, że czegoś nie znaleźli w archiwum”. Jak Pan odpowiada na ten zarzut?

W 2022 r. gdy po raz pierwszy opisywaliśmy sprawę ks. Eugeniusza Surgenta, wyraźnie zaznaczyliśmy, że choć osoby pokrzywdzone przez tego księdza żyją, to zrezygnowaliśmy z prób dotarcia do nich, bo uznaliśmy, że to co zeznawały w latach 70. XX w. – zaraz po tym, jak zostały skrzywdzone – wystarczy do opowiedzenia całej historii. Poza tym nie czujemy się uprawnieni do tego, by dziś po ponad 50 latach wchodzić w czyjeś życie i rozdrapywać rany. Nie wiemy przecież, czy te osoby mają ten problem „przerobiony”, czy są gotowe do tego, by o tym co stało się przed laty opowiedzieć. Szanujemy ich prawo do prywatności i już. Po publikacji naszego pierwszego materiału o ks. Surgencie odezwało się do nas kilka osób skrzywdzonych, rozmawialiśmy, niektóre osoby zwróciły się do nas z prośbą o pomoc i przekierowaliśmy je wtedy do Fundacji Świętego Józefa, innym przekazaliśmy dane kontaktowe do delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży, by zgłosiły krzywdę. Z kilkoma jesteśmy w kontakcie. Nieprawdziwe są zatem twierdzenia redaktora Gutowskiego. Mamy kontakt z tymi, którzy tego kontaktu chcieli.

Gutowski sugeruje, że jeden z autorów (Pan) jest „zatrudniony przez Kościół instytucjonalny” i stąd brak transparentności. Jak Pan odnosi się do tego zarzutu?

Od grudnia 2024 r. jestem szefem komisji „Wyjaśnienie i Naprawa” w diecezji sosnowieckiej, która podejmuje w swoich badaniach m.in. problematykę wykorzystywania seksualnego osób małoletnich. Komisja w lutym opublikowała raport na ten temat. To są fakty. Ale, pierwsza nasza publikacja na temat księży pedofilów na łamach „Rzeczpospolitej” pojawiła się jesienią 2022 r. Były to sprawy, z którymi mieli do czynienia kardynałowie Wojtyła, Wyszyński, Glemp. Wiosną 2023 r. opublikowaliśmy rezultat naszej kwerendy dotyczącej przestępstw seksualnych księży w latach 1944-1989. Odnaleźliśmy wówczas 135 takich przypadków. Wiemy, że dzięki tamtej kwerendzie niektórym biskupom udało się dotrzeć do osób skrzywdzonych. Wiemy, że kilku żyjących sprawców dzięki tej kwerendzie ukarano. I tyle.  Sugerowanie, że jesteśmy „na pasku” Kościoła jest zwyczajnie nieeleganckie.

Czy planują Panowie kontynuację kwerendy archiwalnej działań i decyzji biskupa, a następnie kardynała Karola Wojtyły?

Konferencja Episkopatu Polski kilka dni temu zdecydowała, że powoła do istnienia zespół niezależnych ekspertów, który będzie badał przypadki dot. wykorzystywania małoletnich w Kościele w minionych latach. Zespół ten będzie prowadził badania także w archiwum krakowskiej kurii, w IPN. I niech pracuje w spokoju. Poczekamy na wynik kwerendy tegoż gremium.

Panów badania stały się możliwe dopiero po otwarciu archiwów. Czy w Pana ocenie nie nastąpiło to zbyt późno? Czy decyzję poprzedniego metropolity krakowskiego o braku możliwości z ich zapoznaniem należy uznać za błąd? Gdyby wcześniej pozwolono dotrzeć do tych dokumentów, być może nie powstałyby zmanipulowane i fałszywe oskarżenia prezentowane m.in. przez Marcina Gutowskiego i Ekke Overbeeka. 

Tyle tylko, że wtedy – niezależnie od tego kto badałby te dokumenty – też pojawiłyby się zarzuty o stronniczość i brak transparentności. Tak się dzieje zawsze, gdy ktoś za wszelką cenę usiłuje udowodnić swoją tezę. Odnosząc się jednak do pierwszej części Pańskiego pytania: uważam, że archiwa dotyczące Karola Wojtyły powinny być udostępnione dla badaczy już dawno. Możliwe, że uniknęlibyśmy różnych manipulacji. Decyzja abp. Jędraszewskiego o ograniczeniu dostępu, a potem zamknięciu archiwum, była błędna. Jej konsekwencją będą np. tezy, że w czasie zamknięcia archiwum jakieś niewygodne dokumenty usunięto. Na szczęście teraz archiwum jest otwarte. Można złożyć wniosek o udostępnienie zasobu i badać.

Tomasz Krzyżak
Tomasz KrzyżakDziennikarz, publicysta, od 2016 r. kierownik działu krajowego „Rzeczpospolitej”, a od października 2025 roku sekretarz redakcji magazynu „Plus Minus”. Absolwent Wydziału Nauk Humanistycznych UKSW (polonistyka) oraz Wydziału Prawa Kanonicznego UKSW (prawo kanoniczne), studiów podyplomowych „Profilaktyka przemocy wobec dzieci i młodzieży” na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie, studiów podyplomowych kościelnego prawa karnego na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, kursów komunikacji instytucjonalnej na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. Autor licznych analiz i tekstów dotyczących Kościoła w Polsce i na świecie. Od wielu lat zajmuje się tematyką wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży w środowiskach kościelnych, bada także historię Kościoła w okresie PRL. Laureat kilku nagród i autor kilku książek – m.in. biografii abp. Józefa Michalika, Wandy Półtawskiej. [rp.pl]