Bóg pisze prosto po krzywych liniach, a „krzywy” prezydent pomaga Leonowi w jego misji jedności. Kontrast sprawia, że papież spotyka się z życzliwym odbiorem nawet ze strony osób, które w innych okolicznościach nie zwracałyby na niego większej uwagi – bo wszyscy zwracają uwagę na Donalda Trumpa – pisze ks. Raymond J. de Souza.
Nigdy od czasu poświęconej Watykanowi Met Gali z 2018 roku katolicy nie zwracali tak dużej uwagi na modę. Gdy rok temu z Kaplicy Sykstyńskiej uniósł się biały dym, pojawiły się nie jedno, lecz dwa pytania: kim jest nowy papież? I co będzie nosił?
Dla wielu katolików, którzy wcześniej nie odróżniliby mozzetty od mozzarelli, pojawienie się papieża Leona XIV w tradycyjnej czerwonej papieskiej pelerynie było pocieszeniem, a nawet powodem do radości. Papież Franciszek odmawiał jej noszenia. Leon nosi ją tak często, że nikogo nie zdziwiłoby, gdyby grał w niej w tenisa w Castel Gandolfo – papieskiej rezydencji położonej na wzgórzach pod Rzymem, którą odwiedza co tydzień. Franciszek nie chciał tam przebywać nawet latem, wybierając życie w Domus Sanctae Marthae, zgodnie ze swoją decyzją o niezamieszkiwaniu apartamentów papieskich.
Leon szybko zakończył więc wielkie symboliczne „odmowy” pontyfikatu Franciszka. Już po kilku tygodniach przywrócił procesję Bożego Ciała, osobiście niosąc Najświętszy Sakrament z bazyliki św. Jana na Lateranie do bazyliki Matki Bożej Większej. W uroczystość świętych Piotra i Pawła przywrócił zwyczaj Jana Pawła Wielkiego polegający na wręczaniu paliuszy nowym arcybiskupom. Franciszek z tego zrezygnował.
Nawrócony na katolicyzm intelektualista Marshall McLuhan nauczał, że „medium jest przekazem”; podobnie styl przekazuje treść. Papież Franciszek świadomie wybrał rolę burzyciela zastanego porządku – uważał, że jest to konieczne, by uwolnić Kościół „zamknięty w zakrystii” i skierować go ku misji ewangelizacyjnej.
Burzenie schematów może być koniecznym elementem reformy, odmową robienia czegoś tylko dlatego, że „zawsze tak było”. Może jednak również prowadzić do podziałów, dlatego Leon już na początku swojego pontyfikatu uczynił priorytetem odbudowę większej jedności w Kościele – jedności zakorzenionej nie tyle w osobowości czy polityce papieża, ile w głoszeniu Ewangelii. Jego motto – In Illo uno unum („W Nim jednym jesteśmy jedno”) – podkreśla nacisk na jedność i komunię w Kościele. Nie jest on papieżem zerwania.
To wymaga również ciągłości z Franciszkiem, który mianował go biskupem i umożliwił jego błyskawiczny awans – mniej niż dwa lata jako kardynał przed wyborem na papieża, co jest najszybszym przypadkiem od czasów Piusa XI w 1922 roku. Leon często cytuje Franciszka i podjął jego sztandarowy temat migracji, będący także stanowiskiem amerykańskich biskupów od ponad wieku. Już podczas pierwszego wystąpienia z balkonu bazyliki św. Piotra pozytywnie wypowiadał się o „synodalności”.
Najczęściej jednak Leon cytuje „wczesnego Franciszka”, wielokrotnie odwołując się do Evangelii Gaudium – adhortacji apostolskiej z 2013 roku, w której Franciszek przedstawił swoją wizję Kościoła uczniów-misjonarzy. Był to dokument spod znaku In Illo uno unum, chwalony we wszystkich częściach kościelnej wspólnoty. Leon zwołał kardynałów w styczniu i zrobi to ponownie w czerwcu – czego Franciszek raczej unikał. To właśnie na Evangelii Gaudium chce skupić ich uwagę.
Leon pragnie Kościoła pojednanego z samym sobą, aby mógł głosić światu pokój Chrystusa – pierwsze słowa, które wypowiedział po wyborze na papieża. Tematy, które pojawiły się później za pontyfikatu Franciszka – Amoris laetitia, synodalność, kontrowersje liturgiczne czy Fiducia supplicans – otrzymują jedynie formalne uznanie, ale bez większego papieskiego zaangażowania. Niekończące się raporty synodalne zamawiane za Franciszka są publikowane, jak choćby najnowszy w tym tygodniu, lecz nie przyciągają większej uwagi.
Energia Leona jest zauważalna – ostatni raz siedemdziesięcioletni papież zasiadał na Stolicy Piotrowej w 1990 roku. Jedenastodniowa podróż do czterech państw Afryki przypominała papieskie pielgrzymki z lat 90., a wygłaszane tam przemówienia mogłyby należeć zarówno do Jana Pawła II, jak i Franciszka. W przyszłym miesiącu Leon odwiedzi Hiszpanię – serce dawnej katolickiej Europy, którego Franciszek nigdy nie odwiedził. Centralnym punktem wizyty będzie ukończenie ostatniej wieży bazyliki Sagrada Familia, której konsekracji przewodniczył osobiście Benedykt XVI.
Leon odbył również pierwszą w historii papieską wizytę w Monako. Na liście potencjalnych podróży jego poprzednika to bogate księstwo znalazłoby się prawdopodobnie nawet niżej niż Argentyna. Książę Albert II niedawno odmówił zgody na liberalizację prawa aborcyjnego – być może wizyta była sygnałem papieskiego poparcia i zachęty. Możliwe też, że Leonowi spodobała się sama tytulatura rodu Grimaldich; Albert nosi tytuł „Jego Spokojnej Wysokości”.
Leon stał się „Jego Spokojną Świątobliwością”
Ten spokój stanowił w ostatnich tygodniach wyraźny kontrast wobec nerwowych wystąpień głównego „burzyciela porządku”. Choć w Stanach Zjednoczonych istnieje głośna grupa katolików wspierających Donalda Trumpa, którzy z trudem przyjmują papieskie wypowiedzi, ale bezkrytycznie akceptują kolejne bluźnierstwa, sprzeczności i nieprawdy prezydenta, dla wielu Amerykanów Trump jest źródłem zażenowania. W pozostałej części świata jest bardzo niepopularny.
Bóg pisze prosto po krzywych liniach, a „krzywy” prezydent pomaga Leonowi w jego misji jedności. Kontrast sprawia, że papież spotyka się z życzliwym odbiorem nawet ze strony osób, które w innych okolicznościach nie zwracałyby na niego większej uwagi – bo wszyscy zwracają uwagę na Donalda Trumpa.
W tym tygodniu wizyta amerykańskiego sekretarza stanu została odebrana – poza środowiskami MAGA – jako próba dyplomatycznej naprawy relacji przez Marco Rubio. Leon znajdował się w silniejszej pozycji.
Papież nie wybiera swoich przeciwników, ale dobrze jest mieć tych właściwych. Antykomunizm Jana Pawła II uczynił go bohaterem. Wystąpienie Benedykta XVI w Ratyzbonie, będące odpowiedzią na przemoc islamistyczną, okazało się ważnym teologicznym głosem wobec dżihadyzmu i przyniosło mu sojuszników także w świecie islamu, w tym króla Arabii Saudyjskiej, który odwiedził Watykan, aby wyrazić swoje poparcie.
Pierwszy amerykański papież nie szuka konfliktu z administracją Trumpa, ale pomaga mu to, gdy osoby takie jak Tom Homan – odpowiedzialny za politykę graniczną – określają się mianem „katolików przez całe życie”, a następnie pouczają Ojca Świętego, że „wiara katolicka zawsze wspiera organy ścigania”.
Nie wspierała ich jednak w Wielki Piątek. A bardziej konkretnie – w Wielki Piątek 1963 roku, kiedy Bull Connor i jego ludzie wrzucili Martina Luthera Kinga do więzienia w Birmingham. To właśnie tam King napisał jeden z najważniejszych amerykańskich tekstów o sprawiedliwych i niesprawiedliwych prawach.
Leon ma szczęście do swoich krytyków. Wewnątrz Kościoła może stać się centrum jedności wobec niemieckich biskupów, skłonnych do protestanckiego rozmywania doktryny, oraz wobec schizmatyckiego Bractwa św. Piusa X, które reprezentuje protestanckie nieposłuszeństwo.
Po roku pontyfikatu Leon cieszy się życzliwością wielu i użyteczną wrogością nielicznych.
Tekst został pierwotnie opublikowany 8 maja 2026 roku na portalu First Things pod tytułem His Serene Holiness. Tłumaczenie redakcji Tertio.
