Leon XIV przeciw cyfrowej wieży Babel. Encyklika papieża o wojnie napędzanej AI i władzy Big Tech

Nowa encyklika papieża Leona XIV, Magnifica humanitas, ma być odpowiedzią Kościoła na rewolucję cyfrową i rozwój sztucznej inteligencji. Jak obronić ludzką godność w świecie zdominowanym przez algorytmy i wielkie korporacje technologiczne? Choć papież nie dystansuje się od postępu (wszak, jak pisał Jan Paweł II w nawiązaniu do Pawła VI: „Drugim imieniem pokoju jest rozwój”), stanowczo ostrzega przed złudzeniami transhumanizmu i pogonią za łatwymi efektami. Jakie są najważniejsze wątki nowej encykliki?

W dokumencie ogłoszonym 25 maja 2026 roku z datą 15 maja, w 135. rocznicę wydania encykliki Rerum novarum, Leon XIV wprost odnosi się do „rzeczy nowych” naszych czasów, wskazując przede wszystkim na postęp techniczny (MH 4).

Papież z różnych perspektyw podejmuje etyczną refleksję nad AI, co zresztą Kościół czyni już nie po raz pierwszy. Dokument „The Rome Call for AI Ethics” podpisany został przez Papieską Akademię Życia już 28 lutego 2020 roku, wraz z firmami Microsoft i IBM, organizacją FAO oraz włoskim Ministerstwem Innowacji. Watykan podejmował również rozmowy z firmą Anthropic – zaproszonym na dzisiejszą prezentację encykliki (25 maja 2026 roku) twórcą modelu Claude (cieszy się on ogromną popularnością w software house’ach). Natomiast w styczniu 2025 roku wydana została nota doktrynalna Kościoła katolickiego Antiqua et nova przez Dykasterię Nauki Wiary oraz Dykasterię Kultury i Edukacji.

Już na początku encykliki pojawia się wątek panującej dziś władzy technologicznej:

Niegdyś to przede wszystkim państwa prowadziły i ukierunkowywały innowacje. Dziś natomiast głównymi motorami rozwoju są podmioty prywatne, często ponadnarodowe, dysponujące zasobami i zdolnością oddziaływania większymi niż wiele rządów. Władza technologiczna przybiera zatem nowe oblicze, w przeważającej mierze „prywatne”, a przez to jest jeszcze trudniejsza do rozeznania, uporządkowania i ukierunkowania ku dobru wspólnemu” (MH 5).

Wydaje się zachęcać tych, którzy chcą zaangażować się w działania i debatę wokół nowego stanu rzeczy, by potraktowali tę nową epokę poważnie:

„Przeżywamy obecnie gwałtowny etap przejścia, „zmianę epoki”, w której – podczas gdy jedni współzawodniczą o przyszłość nowych technologii, a inni są zaangażowani w podejmowanie nad nimi refleksji – większość osób pozostaje w oczekiwaniu, przygląda się z oddalenia i po prostu ma nadzieję, że wszystko ułoży się dobrze” (MH 6).

Refleksję nad tą wielką zmianą papież rozpoczyna od dwóch obrazów biblijnych: „budowy wieży Babel (por. Rdz 11,1–9) oraz odbudowy murów Jerozolimy (por. Ne 2–6)” (MH 7).

Pierwszy obraz przedstawia przedsięwzięcie imponujące, ale motywowane pragnieniem zapewnienia sobie trwałości i potęgi. Jest to dzieło budowane na roszczeniu samowystarczalności, którego skutkiem staje się zerwanie komunikacji między ludźmi i zanik wzajemnego rozumienia, symbolicznie wyrażony w pomieszaniu języków. To właśnie „syndrom wieży Babel” (MH 10), którego, zdaniem papieża, należy unikać.

Druga figura odwołuje się do czasu po niewoli babilońskiej, kiedy część Izraelitów wraca do zrujnowanej Jerozolimy. Nehemiasz organizuje wspólną odbudowę miasta, powierzając poszczególnym rodzinom konkretne odcinki murów. Harmonia, współpraca i „mówienie” językiem współodpowiedzialności stają się warunkiem odrodzenia miasta (MH 8).

„Technologia nie jest neutralna”. Papież o władzy Big Tech i algorytmów

Leon XIV tłumaczy, że to właśnie w świetle tych dwóch obrazów Duch Święty przemawia dziś do człowieka w kwestii relacji z techniką i trwającą rewolucją cyfrową. Sama technologia nie jest ani rozwiązaniem wszystkich problemów ludzkości, ani złem samym w sobie. „Nie jest jednak neutralna, ponieważ przyjmuje oblicze tych, którzy ją projektują, finansują, regulują i wykorzystują” (MH 9).

Papież wzywa zarazem do unikania bałwochwalstwa zysku, którego ofiarami stają się najsłabsi. To logika roszcząca sobie prawo do jednego, dziś cyfrowego języka, który nawet tajemnicę osoby próbuje przełożyć na dane, funkcjonalność i wydajność (MH 10).

W dalszej części encykliki papież dokonuje swoistej rekapitulacji najnowszego nauczania społecznego papieży oraz Soboru Watykańskiego II. Sztuczna inteligencja jawi się jako przemiana, która od wewnątrz stawia pytania podstawowym kategoriom katolickiej nauki społecznej (MH 17).

Historyczną refleksję poprzedza jednak omówienie roli Kościoła w dziejach ludzkości (MH 17–27). Ma to ukazać katolicką naukę społeczną nie jako podręczny zbiór zasad i norm, ale jako drogę wspólnotowego rozeznawania:

„Rodzi się ona ze spotkania odwiecznej prawdy Ewangelii z pytaniami historii, pozostaje uważna na znaki czasu; karmi się wkładem nauk, kultur i ludzkich doświadczeń” (MH 27).

KNS nie narodziła się jednak w próżni, lecz ma swoje źródła w całym bogactwie myślicieli chrześcijańskich od starożytności:

„To, co dziś nazywamy „nauką społeczną Kościoła”, nie narodziło się nagle w czasach współczesnych, lecz zbiera i porządkuje długą tradycję eklezjalnej refleksji nad życiem społecznym, mającą swe źródła w Piśmie Świętym, u ojców Kościoła oraz w opracowaniach teologicznych i prawniczych średniowiecza i czasów nowożytnych” (MH 29).

Zasługa Leona XIII jest tutaj jednak ogromna, co jego imiennik przyznaje. Wykraczając zaś nieco poza zakres refleksji papieskiej – trzeba przyznać, że propozycje rozwiązania kwestii robotniczej z Rerum novarum były pozytywne, konstruktywne, co we wcześniejszym nauczaniu papieskim nie było tak oczywiste.

Leon XIV omawia następnie najważniejsze dokumenty nauczania społecznego Kościoła. Co więcej, w tym rozdziale papież ukazuje to nauczanie w świetle jego najważniejszych podstaw i zasad, na czele z człowiekiem jako obrazem Boga, równą godnością ludzi i wynikającymi z niej prawami człowieka, przechodząc następnie do zasady dobra wspólnego (również w polityce międzynarodowej) czy zasady powszechnego przeznaczenia dóbr i pomocniczości.

No dobrze, ale jak to się ma do sztucznej inteligencji?

Sztuczna inteligencja jako „akcelerator paradygmatu technokratycznego”

To, czego wszyscy oczekiwali, znajdziemy w rozdziale III. Leon XIV powraca tutaj do obrazu wieży Babel i pyta: “co właściwie wznosimy?” (MH 90).

Leon XIV przywołuje tutaj pojęcie “paradygmatu technokratycznego” znanego już z encykliki Laudato si’, czyli tendencji, by w zglobalizowanym świecie logika efektywności, kontroli i zysku rządziła naszymi wyborami (nie tylko społecznymi czy gospodarczymi, ale i osobistymi). Rozwoju tego paradygmatu Leon XIV upatruje między innymi w rozwoju sztucznej inteligencji, “akceleratora paradygmatu technokratycznego”, który nie musi takim jednak być, jeśli wtłoczy się go w ramy duchowe, etyczne i polityczne.

Swoją dalszą refleksję papież poprzedza dwoma uwagami:

Po pierwsze, istnieje ryzyko, że wszelkie tezy dotyczące AI mogą się w krótkim czasie zdezaktualizować ze względu na zdumiewające tempo rozwoju tych systemów. Po drugie, wszyscy – także ci, którzy je projektują – niewiele wiemy o ich rzeczywistym funkcjonowaniu” (MH 98).

Leon XIV nie odmawia sztucznej inteligencji skuteczności, ale wymienia cały szereg cech właściwych tylko osobie ludzkiej, do których AI nie ma dostępu:

„Nie jest to doświadczenie kogoś, kto pozwala kształtować się życiu i wzrasta w czasie poprzez dokonywanie wyborów, popełnianie błędów, przebaczanie i wierność; jest to raczej statystyczne dostosowanie na podstawie danych i informacji zwrotnych, które może być bardzo skuteczne, ale nie oznacza wewnętrznego wzrostu”(MH 99).

Papież bardzo trafnie odnosi się też do niebezpieczeństw związanych z korzystaniem z narzędzi AI prywatnie:

„W przypadku użycia osobistego należy zwrócić szczególną uwagę na trzy aspekty: łatwość uzyskania wyniku, wrażenie obiektywności oraz symulację komunikacji ludzkiej. Szybkość i prostota, z jakimi można uzyskać wskazówki, złożone opracowania, treści medialne oraz formy konkretnej pomocy upraszczają nasze życie, mogą jednak także przyzwyczajać nas do zbyt daleko idącego delegowania zadań i do szukania gotowych odpowiedzi, osłabiając osobisty osąd i kreatywność” (MH 100).

Wydaje się, że papież dostrzega tutaj ryzyko przede wszystkim w bierności i braku rozwoju osoby korzystającej z AI. Trudno zresztą całkowicie odmówić tej diagnozie racji. Pokusa ułatwienia sobie pracy przy przygotowaniu referatu na uczelnię, opinii prawnej czy kodu w przypadku programistów, choć może prowadzić do szybkich i nieraz spektakularnych rezultatów, nie sprzyja rozwijaniu własnej wiedzy, krytycznego myślenia ani kreatywności użytkownika. Gdyby wspomniany student, prawnik czy programista mieli później opowiedzieć komuś o tym, co znalazło się w przygotowanym w ten sposób materiale, prawdopodobnie mieliby znacznie mniej do powiedzenia niż osoba, która wykonała tę pracę samodzielnie.

Ważnym tematem podejmowanym dziś w kontekście AI jest traktowanie jej jako partnera do dzielenia się uczuciami, a nawet jako quasi-terapeuty (wobec czego, trzeba przyznać, część psychoterapeutów wskazuje również na możliwe korzyści wspierające). Problem pojawia się jednak wtedy, gdy taka „relacja” staje się substytutem kontaktu międzyosobowego.

„Sztuczne naśladowanie pozytywnej komunikacji ludzkiej – słów rady, empatii, przyjaźni, miłości – może być satysfakcjonujące, a nawet użyteczne, ale niewystarczająco świadomych użytkowników może wprowadzać w błąd i stwarzać złudzenie, że pozostają oni w relacji z autentycznym podmiotem osobowym” (MH 100).

Jednym z ważniejszych wątków o AI jest ten etyczny, gdy papież mówi o delegowaniu AI ciężaru decyzji (nie sposób przy tych fragmentach, gdzie mowa o naruszaniu prywatności, nie odnieść wrażenia, że chodzi również o rozbudowane systemy nadzoru cyfrowego, obecne m.in. w Chinach).

„Z tego wynika prosta, ale zobowiązująca konsekwencja: nie możemy uważać AI za moralnie neutralną. W rzeczywistości każde urządzenie techniczne niesie z sobą wybory i priorytety: to, co mierzy, to, co ignoruje, to, co optymalizuje, a także sposób, w jaki klasyfikuje osoby i sytuacje” (MH 104).

W Magnifica humanitas pojawia się też nawet wątek transhumanizmu, tak mocno eksplorowany przez dzisiejszą bioetykę (choćby niedawno zmarłego Jürgena Habermasa w jego Przyszłość natury ludzkiej: czy zmierzamy do eugeniki liberalnej?) czy filozofię świadomości.

W obliczu posthumanistycznych narracji encyklika zauważa niebezpieczną tendencję do traktowania ludzkiej natury jako czegoś wadliwego, co należy jedynie technologicznie usprawnić. Leon XIV ostrzega, że takie myślenie ułatwia selekcję ludzi na „bardziej” i „mniej” przydatnych, co w imię rzekomego postępu może prowadzić do okrutnych kompromisów wycelowanych w najsłabszych:

„W imię postępu można dojść do wyobrażenia sobie «koniecznych ofiar» i kazać najsłabszym płacić cenę domniemanej optymalizacji gatunku”. (MH 117)

Zamiast uciekać przed własnymi ograniczeniami, Leon XIV zachęca do ich przyjęcia i zintegrowania. To właśnie w ludzkiej kruchości – w bólu, chorobie czy porażce – rodzi się autentyczne współczucie i otwartość na drugiego. Przekraczanie własnej natury i tego, co uchodzi za „więcej niż ludzkie”, nie następuje poprzez technologiczne modyfikacje, ale ostatecznie za sprawą Bożej łaski.

Dezinformacja, edukacja i „post od AI”. Najbardziej praktyczna część encykliki

W czwartym rozdziale papież przechodzi do aktualnych i konkretnych problemów: prawdy, edukacji, pracy i wolności w erze cyfrowej. Zauważa, jak systemy AI i algorytmy wielkich platform potęgują dezinformację i polaryzację, zagrażając samym fundamentom debaty publicznej i demokracji. Jest to o tyle niebezpieczne, że relatywizowanie faktów uderza w nasze współistnienie (MH 131-134).

Z tą zniekształconą wizją komunikacji wiąże się też oczywiście wyzwanie edukacyjne. Leon XIV diagnozuje, że natychmiastowość odpowiedzi dostarczanych przez narzędzia sztucznej inteligencji usypia naszą ciekawość i wewnętrzną potrzebę głębokiego dociekania sensu. Wobec kultury hiperstymulacji i rozproszenia uwagi, papież rzuca niezwykle nowatorskie, a zarazem rygorystyczne hasło „postu od sztucznej inteligencji”:

„Szybkość i łatwość, z jaką otrzymuje się odpowiedź albo syntezę, niosą ryzyko wygaszenia pragnienia stawiania pytań, które tylko w dłuższej perspektywie przynoszą owoc. […] Trzeba wychowywać się do postu od sztucznej inteligencji i chronić naszą młodzież przed obietnicą doskonałej maszyny”. (MH 139-140)

Kolejnym palącym problemem jest rynek pracy, który pod naporem inteligentnych algorytmów może prowadzić do masowej redukcji zatrudnienia lub drastycznej dewaluacji ludzkich kompetencji, sprowadzając pracowników tylko do mechanicznych czynności. Papież apeluje, by innowacje nie były podyktowane jedynie chęcią maksymalizacji zysków, bo praca to wyznacznik ludzkiej godności. Zwraca przy tym bardzo odważnie uwagę na konieczność porzucenia dogmatu PKB (Produktu Krajowego Brutto) jako wyłącznej miary oceny rozwoju państw:

„Opracowanie parametrów i wskaźników uzupełniających PKB jest sprawą decydującą dla ulepszenia podstawowych danych wykorzystywanych do analiz, podejmowania decyzji politycznych oraz gospodarczych. […] Wprowadzenie nowych parametrów pozwoli oceniać […] skutki decyzji ustawodawczych i regulacyjnych dla godności pracy, wspólnego dobrobytu, redukcji nierówności i ochrony środowiska”. (MH 150-159)

Dalej Leon XIV porusza niezwykle ciekawy i często spychany na margines wątek „cyfrowego niewolnictwa” oraz algorytmicznej kontroli społecznej. Przypomina o ukrytych, brudnych kosztach, na jakich zbudowana jest rewolucja AI – od wyzysku nisko opłacanych moderatorów i osób etykietujących dane w krajach Globalnego Południa, po tragiczną pracę nieletnich w kopalniach minerałów niezbędnych do budowy potężnych serwerowni i układów scalonych.

„W świecie AI nie ma nic niematerialnego ani magicznego. […] Znaczna część funkcjonowania gospodarki cyfrowej opiera się na cichej pracy milionów istot ludzkich, zatrudnionych przy zajęciach mało widocznych, lecz nieodzownych: oznaczaniu danych, moderacji treści – nierzadko tych najgorszych – oraz trenowaniu modeli”. (MH 170-173)

Zawłaszczanie naszych danych na masową skalę – informacji medycznych, behawioralnych czy demograficznych – zostaje nazwane przez papieża wprost współczesnym kolonializmem. Algorytmiczne informacje stają się dziś walutą władzy, służącą wąskiej grupie korporacji do przewidywania procesów i manipulowania słabszymi systemami państwowymi. Leon XIV ostrzega tu wyjątkowo stanowczo:

„Całe terytoria, zwłaszcza te o mniejszym znaczeniu geopolitycznym i większej kruchości strukturalnej, zostają dziś objęte nową logiką eksploatacji: logiką przepływu danych zdrowotnych, profili epidemiologicznych, map genetycznych […]. To są nowe «pierwiastki ziem rzadkich» władzy […]. W przeciwnym razie era cyfrowa nie będzie postkolonialna, lecz kolonialna, tylko pod inną postacią”. (MH 178)

Leon XIV ostrzega przed wojną algorytmów i „cyfrowym kolonializmem”

W obszernym piątym rozdziale encyklika dość bezkompromisowo diagnozuje potęgującą się „kulturę potęgi” i ślepy wyścig zbrojeń. Papież w ostrych słowach odnosi się do integracji sztucznej inteligencji z nowoczesnymi systemami uzbrojenia, zwracając uwagę, że oddanie algorytmom decyzji o życiu i śmierci drastycznie obniża próg wrażliwości na przemoc i ostatecznie odczłowiecza ofiary wojny, sprowadzając je na ekranach do poziomu błędów operacyjnych i „ubocznych strat”.

Nie istnieje żaden algorytm, który mógłby uczynić wojnę moralnie dopuszczalną. Sztuczna inteligencja nie odbiera konfliktowi jego wewnętrznie nieludzkiego charakteru: może jedynie uczynić go szybszym i bardziej bezosobowym […]. Każda technologia, która ułatwia uderzenie bez oglądania twarzy drugiej osoby, obniża moralny próg konfliktu”. (MH 197-199)

Jako antidotum na ten niepokojący, militarno-technologiczny scenariusz, Leon XIV apeluje o odrodzenie idei „cywilizacji miłości” oraz o podjęcie wielkiej, „współdzielonej odpowiedzialności” za pokój. Budowanie go nie jest wyłącznie zadaniem dyplomatów czy polityków. Pierwszym wezwaniem dla każdego człowieka ma być uwaga zwracana na używany język:

„«Rozbrójmy słowa, a przyczynimy się do rozbrojenia świata». Potęga słów jest ogromna i doświadczamy jej w codziennej komunikacji, gdy ktoś powie nam coś, co zmienia nasze usposobienie – na lepsze albo na gorsze”. (MH 214)

Zakończenie dokumentu przenosi ciężar technologicznych, socjologicznych i etycznych wyzwań z powrotem na grunt duchowy. Odpowiedzią na alienację cyfrową i dehumanizację jest tajemnica Wcielenia oraz Eucharystia. W Kościele i przyjmowaniu Ciała Chrystusa człowiek powraca do najgłębszego dowartościowania kruchego ciała drugiego człowieka, którego żadna machina nie jest w stanie zastąpić:

„Podczas gdy nowe sieci ekonomiczne i technologiczne mogą rodzić wykluczenie, izolację i uzależnienia, Kościół karmiony Eucharystią jest powołany, by ukazywać inną miarę, pielęgnując więzi, przywracając głos tym, którzy są niewidoczni, i ukierunkowując procesy na godność osoby”. (MH 235)

Magnifica humanitas ostatecznie wzywa do obrony prawdziwych, niezapośredniczonych cyfrowo relacji międzyludzkich. Papież kreśli profil współczesnego chrześcijanina jako zręcznego budowniczego (odnosząc się klamrą do Nehemiasza pracującego w milczeniu nad murami Jerozolimy).

To tylko wybrane wątki – spośród encyklik społecznych Magnifica humanitas ustępuje swoją długością chyba tylko Fratelli tutti papieża Franciszka. Z pewnością warto sięgnąć po całość tekstu w oczekiwaniu na jego reperkusje w świecie, a biorąc pod uwagę tempo rozwoju AI, oby nastąpiło to jak najszybciej.

Jarosław Herman
Jarosław HermanRedaktor naczelny portalu. Absolwent elektroniki i telekomunikacji na AGH i student filozofii na UJ. Interesuje się filozofią człowieka, nowymi technologiami oraz życiem Kościoła w kontekście społecznym i etycznym. Prywatnie barista i miłośnik gór.