„Magnifica humanitas” odnawia katolicką naukę społeczną

Nowa encyklika Leona XIV wywołuje dyskusje nie dlatego, że mówi o AI, lecz dlatego, że redefiniuje sposób, w jaki Kościół ma rozmawiać ze światem. O tym, jak i dlaczego Magnifica humanitas może okazać się ważnym punktem odniesienia dla współczesnej katolickiej nauki społecznej, pisze Joshua P. Hochschild.

Miary Magnifica humanitas nie da się dziś jeszcze wyznaczyć, tak krótko po jej ogłoszeniu. Przez wiele lat nie będziemy wiedzieć, jakiego rodzaju dziedzictwo może po sobie pozostawić. Jeśli jednak rzeczywiście będzie miała swoje dziedzictwo, może nim być ocalenie kościelnej „doktryny społecznej”.

„Ocalenie” to mocne słowo, ale nawet jeden z najbardziej przenikliwych i życzliwych interpretatorów katolickiej nauki społecznej opisuje ją jako bałagan. Russell Hittinger zauważył, że sposób, w jaki nauczanie to jest formułowane, nie ma charakteru systematycznego: ani jego treść nie jest w oczywisty sposób doktrynalna, ani sposób prezentacji nie jest uporządkowany. Choć etykieta „katolicka doktryna społeczna” sugeruje coś jasnego i definitywnego, w praktyce sprawia ona wrażenie przypadkowej i doraźnej. Hittinger określał jej charakterystyczny sposób prezentacji mianem „zestawiania” – bez spójności argumentacji, syntezy, a nawet narracji.

Sobór Watykański II jest podatny na pokrewną krytykę. Trudno jednoznacznie uchwycić naturę jego nauczania. Jak zauważył George Weigel, w przeciwieństwie do wcześniejszych soborów nie wypracował on własnego klucza hermeneutycznego: ani credo, ani katechizmu, ani zbioru kanonów. Jego dokumenty formułują twierdzenia, które nie dochodzą do poziomu definiowania doktryn czy anatemyzowania herezji, przez co nie tyle zamykają spory, ile wręcz je generują – spory, które chwilami zdają się wręcz konstytuować Kościół posoborowy. Czy współcześni papieże sami stają się de facto kluczem interpretacyjnym? Jeśli tak, ryzykują, że będą odbierani jako stronnicy – albo potencjalni stronnicy – w sporach tworzących współczesny Kościół.

Magnifica humanitas zapowiadano jako „encyklikę o AI”. W rzeczywistości jest to jednak encyklika, która wykorzystuje AI jako okazję do scharakteryzowania Kościoła i jego roli w świecie.

Tak jak Rerum Novarum nie była wyłącznie o pracy (ani o kapitale czy ideologii socjalistycznej), lecz ustanowiła naukę społeczną jako pewien sposób angażowania się Kościoła w świat, tak Magnifica humanitas nie jest wyłącznie o AI (ani o technologii cyfrowej czy ideologii transhumanistycznej); ona na nowo funduje i potwierdza naukę społeczną jako podstawowy sposób obecności Kościoła w świecie.

Cierpliwość niektórych kompetentnych pierwszych czytelników została wystawiona na próbę przez dwa pierwsze rozdziały: historię społecznej doktryny Kościoła oraz streszczenie jej głównych zasad. Siedemdziesiąt trzy akapity wstępu z ogólnej liczby 245 mogą wydawać się przesadne w świecie spragnionym punktów, skrótów i szybkich konkluzji.

Pomoc nowym czytelnikom, nieobeznanym z katolicką nauką społeczną, to wystarczający powód, by takie rozdziały zamieścić. Nie są one jednak jedynie wprowadzeniem – i właśnie dla tych, którzy sądzą, że katolicką naukę społeczną dobrze znają, okazują się szczególnie cenne. Pozorna nadmiarowość rozdziałów 1 i 2 znika, gdy uświadomimy sobie, że encyklika nie jest o AI, lecz o samej doktrynie społecznej i o tym, jak interpretować naukę społeczną jako formę nauczania odmienną od bardziej bezpośrednich pouczeń dotyczących „wiary i moralności”.

Rozdział pierwszy zaczyna się następująco: „W tym pierwszym rozdziale pragnę pokrótce prześledzić drogę, poprzez którą nauka społeczna Kościoła kształtowała się w najnowszym nauczaniu Papieży oraz Soboru Watykańskiego II, aby ukazać jej dynamiczny charakter”. Leon robi tu coś więcej niż tylko przedstawienie historii wcześniejszych interwencji społecznych. Oferuje „syntetyczne” ujęcie tego, co Kościół właściwie czyni, gdy podejmuje takie interwencje: tworzy teorię nauczania społecznego.

Język tej części podkreśla aktywne zaangażowanie; obok słowa „dynamiczny” pojawiają się kluczowe pojęcia takie jak „proces”, „rozeznanie”, „słuchanie” i „dialog”. Dla tych, którzy oczekują doktrynalnej stanowczości, bywa to niepokojące, ale ani autorytet Kościoła do nauczania, ani fakt, że ma on coś do przekazania, nie są tu podważane. Pytanie dotyczy raczej tego, jak Kościół naucza: uczestnicząc we „wspólnym rozeznaniu”. Leon określa katolicką naukę społeczną mianem „teologii komunii w historii”.

W tym fragmencie – i szerzej, w augustyńskim obrazie dwóch miast – Leon może pośrednio krytykować bardziej toporne, „integralistyczne” wizje władzy kościelnej. Ale bardziej bezpośrednio, i już przez samą swoją strukturę, Magnifica humanitas przedstawia się jako teoria doktryny społecznej oraz hermeneutyczny klucz do Soboru Watykańskiego II.

Konkretnie: interpretuje katolicką naukę społeczną jako koniecznie aktywne i rozwijające się zaangażowanie w świat. Dostrzega ciągłość, a nie zerwanie, w Soborze Watykańskim II (a przez to również ciągłość między pontyfikatami Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka), interpretując sobór jako część historii katolickiej nauki społecznej i sytuując Kościół w szczególnej roli nauczyciela towarzyszącego człowiekowi w historii.

Gdzie indziej opisywałem katolicką naukę społeczną jako „zarządzanie ryzykiem kulturowym” – próbę odpowiedzi na to, w jaki sposób rozwój historyczny, zwłaszcza technologiczny, zwiększa skalę konsekwencji grzechu. Pomaga to zrozumieć, dlaczego katolicka nauka społeczna zajmuje się „strukturami społecznymi” i dlaczego Kościół tak swobodnie mówi o „strukturach grzechu”.

Pozwala to też pojąć, dlaczego katolicka nauka społeczna bywa często streszczana za pomocą bardzo ogólnych zasad – takich jak „subsydiarność”, artykułowanych zwykle dopiero wtedy, gdy dobro dotąd uznawane za oczywiste staje się kruche wskutek nowych okoliczności ekonomicznych, politycznych, ideologicznych czy technologicznych. Wszystko to podczas gdy prawdziwy ciężar katolickiej nauki społecznej, i jej dynamiczny charakter, tkwią w roztropnym stosowaniu tych zasad.

Większość komentarzy do encykliki będzie koncentrować się na szczegółach propozycji Leon, a wielką zaletą dokumentu jest to, jak często oferuje on bardzo konkretne, praktyczne wskazówki – działania do podjęcia, kryteria rozeznania, rekomendowane zasady polityczne.

Magnifica humanitas daje przykład tego, co sama teoretyzuje, próbując towarzyszyć światu wobec nowych, historycznie uwarunkowanych wyzwań technologii i ideologii. Jednak z perspektywy teologicznej to właśnie to, co teoretyzuje, może okazać się jej ważniejszym wkładem.

Platon w Prawach poświęca szczególną uwagę retorycznemu wymiarowi rządzenia. Wyobrażone miasto ma filozofów-królów, tak jak w Państwie. I nie tylko wiedzą oni, jakie prawa ustanawiać – wiedzą także, jak to robić: przygotowując obywateli na przyjęcie prawa. Platon szeroko opisuje, jak prawo powinno być poprzedzone rodzajem rozumowania wyjaśniającego potrzebę jego ustanowienia – swoistym „preludium”. Dla dobra miasta takie retoryczne przygotowanie czy nadanie ram może być dłuższe i funkcjonalnie ważniejsze niż samo sformułowanie prawa.

Jan Paweł II był filozofem, Benedykt XVI teologiem, a Franciszek duszpasterzem. Wszyscy oni wnieśli wkład w interpretację Soboru Watykańskiego II i historię katolickiej nauki społecznej. A jednak, mimo tej różnorodności stylów, wielu katolików nadal dostrzegało w ich wkładzie dysonans i niespójność.

Jest jeszcze za wcześnie, by wydawać ostateczne sądy, ale jak dotąd wydaje się, że Leon XIV przyjął postawę rządzącego. W swojej pierwszej encyklice pokazuje Kościołowi przywództwo, pomagając mu zrozumieć własną rolę w świecie i odnajdując harmonię między swoimi poprzednikami właśnie na gruncie rozwoju nauki społecznej. Tym samym oferuje też wiele Miastu Człowieka, które w biegu historii staje się coraz bardziej głodne przywództwa.

Tekst został pierwotnie opublikowany 26 maja 2026 roku na portalu First Things pod tytułem Magnifica humanitas Refounds Catholic Social Teaching. Tłumaczenie: Mateusz Dadura z redakcji Tertio.