11 września – ćwierć wieku niewyciągniętych wniosków

Ćwierć wieku po 11 września świat wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, gdy islamski terroryzm stał się dla Zachodu symbolem nowego zagrożenia. Amerykańska perspektywa tamtych wydarzeń pozwala jednak dostrzec coś więcej niż wyłącznie historię jednego kraju. Bowiem pytania o rolę religii, sekularyzmu i odpowiedzialności Zachodu pozostają aktualne także po drugiej stronie Atlantyku – jednocześnie pokazując, że nie wszystkie lekcje tamtych lat zostały odrobione.

Kilka tygodni po tym, jak islamscy terroryści porwali cztery samoloty, siejąc spustoszenie na Dolnym Manhattanie i w Pentagonie w imię obłąkanych przekonań religijnych, jadłem kolację w papieskim apartamencie z Janem Pawłem II i trzema jego najbliższymi współpracownikami. Nastrój był posępny, co przy tym stole zdarzało się rzadko.

Papieska nadzieja na „nową wiosnę ludzkiego ducha” po krwawym XX wieku, którą Jan Paweł II głosił w Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1995 roku, zdawała się zostać udaremniona. A kraj, który zdążył pokochać i którego nauczył się cenić – Stany Zjednoczone – został głęboko zraniony. Tak więc przez godzinę rozmowa koncentrowała się wokół pytania, co to wszystko oznacza – pytania, które Jan Paweł postawił mi bezpośrednio.

Oto, co odpowiedziałem, jak wspominam to w Lessons in Hope: My Unexpected Life with St. John Paul II:

Powiedziałem, że moim zdaniem był to punkt zwrotny w historii świata, przykład tajemnicy zła działającej poprzez wypaczenie już wcześniej ułomnego monoteizmu, możliwy moment otrzeźwienia moralnego w USA oraz bardzo złożony bałagan z punktu widzenia strategii i polityki międzynarodowej. Wszystko to, stanowiło zarówno wyzwanie moralne, jak i polityczne, a choć pierwszym obowiązkiem odpowiedzialnego rządu było zapewnienie bezpieczeństwa jego obywatelom, przemówienie prezydenta Busha z 20 września wskazywało, że amerykańskie działania militarne przeciwko Al-Kaidzie i wspierającym ją talibom będą prowadzone zgodnie z zasadami wojny sprawiedliwej, a nie jako kwestia wendetty czy zemsty. Istotne było, by wszyscy zrozumieli, że stawką nie jest tutaj po prostu bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych, lecz sama możliwość istnienia jakiegokolwiek światowego „porządku”. Zwróciłem też uwagę, że Osama bin Laden był bardzo bogatym człowiekiem i że nie pomagało w wyjaśnieniu tego, z czym wszyscy mieliśmy do czynienia, twierdzenie, iż terroryzm jest produktem biedy – stanowisko prezentowane w ONZ przez arcybiskupa Renata Martino, stałego przedstawiciela Stolicy Apostolskiej przy tej organizacji [tłum. redakcji Tertio].

Jak ta analiza wytrzymuje próbę czasu dwadzieścia pięć lat później?

Moja pierwsza sugestia zdaje się potwierdzać: 11 września zapoczątkował nowy światowy nieporządek. Nie przewidziałem natomiast, że nowy nieporządek stanie się jeszcze bardziej nieporządny wskutek nieudolnej polityki amerykańskiej oraz pozornego wycofywania się z globalnej odpowiedzialności, którego domaga się głośna część amerykańskiego społeczeństwa.

A to drugie zjawisko – nowy izolacjonizm, zaostrzany przez media społecznościowe i internetowe szaleństwo – jeszcze bardziej utrudni poważne zmierzenie się z tym pierwszym, czyli upadkiem strategicznego i moralnego rozumowania w kręgach kształtujących amerykańską politykę.

Religia, której nie dostrzeżono

Jeśli zaś chodzi o zmaganie się z faktem, że dżihadyzm – forma islamu oderwana od rozumu i zdecydowana narzucić światu przymusowy reżim islamistyczny – był główną przyczyną zamachów z 11 września? Cóż, proces tej refleksji tak naprawdę nigdy się nie rozpoczął, pomimo wysiłków papieża Benedykta XVI w Ratyzbonie w 2006 roku, by wskazać poważny program dialogu międzyreligijnego dotyczącego kwestii relacji islamu z „resztą”.

Nisko-komediowy rezultat tej porażki stał się niedawno widoczny w dyktacie Canadian Broadcasting Corporation (później wycofanym po fali powszechnego wyśmiania), nakazującym jej pracownikom, by nie określali 11 września mianem „ataków terrorystycznych”. Na ten nakaz nieoceniony Babylon Bee odpowiedział zdjęciem z D-Day, przedstawiającym żołnierzy 4. Dywizji Piechoty Armii Stanów Zjednoczonych szturmujących plażę Utah, opatrzonym zmyślonym nagłówkiem CBC: „Amerykańskie nastolatki odwiedzają Francję”.

O wiele poważniejszym wyrazem tej porażki jest utrzymująca się odmowa większości zachodnich ministerstw spraw zagranicznych, w tym Departamentu Stanu USA, uznania, że przekonania religijne nadal pozostają potężną siłą w sprawach światowych – zarówno w złym, jak i w dobrym znaczeniu.

Można by sądzić, że 11 września sfalsyfikowałby, a przynajmniej złagodził, sekularystyczne uprzedzenia obecne w analizach światowej polityki. Tak się jednak nie stało.

Co zostało z amerykańskiej solidarności?

Jeśli chodzi o otrzeźwienie Stanów Zjednoczonych pod wpływem 11 września, również ta nadzieja okazała się płonna. Ogromna narodowa solidarność, jaka ujawniła się w samym tym straszliwym dniu i w tygodniach, które nastąpiły bezpośrednio po nim, jest dziś niemal niemożliwa do wyobrażenia, gdyż nasze życie publiczne pogrążyło się w miazmie teorii spiskowych, w tym w zajadłym antysemityzmie, który – podobnie jak wszystkie tego rodzaju wybuchy nienawiści do Żydów i judzenia przeciwko Żydom zawsze jest oznaką kulturowego rozkładu.

A jednak, myśląc o 11 września dwadzieścia pięć lat później, nie potrafię nie pamiętać o czymś jeszcze: o pasażerach lotu United 93, którzy naradzili się między sobą i postanowili zaryzykować śmierć jako wolni mężczyźni i wolne kobiety, zamiast mieć pewność, że zginą jako dżihadystyczne mięso armatnie – i czyniąc to, zapobiegli zniszczeniu Kapitolu Stanów Zjednoczonych. Ich przykład powinien inspirować nas do tego, byśmy jako społeczeństwo obywatelskie i wspólnota polityczna postępowali lepiej, niż postępujemy obecnie.

Tekst został pierwotnie opublikowany 9 września 2026 roku na portalu First Things pod tytułem Unlearned Lessons of 9/11, a Quarter-Century Later. Tłumaczenie i nagłówki: Mateusz Dadura z redakcji Tertio.

George Weigel
George WeigelAmerykański pisarz, teolog, działacz społeczny i polityczny. Jest jednym z najbardziej wpływowych intelektualistów katolickich na świecie. Członek wielu organizacji, w tym American Enterprise Institute, Ethics and Public Policy Center i Council on Foreign Relations. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w 2024 roku. Główny organizator corocznego TMS for Free Society we współpracy z ITM.