Dwa spektakle, dwie Francje. Co mówi o Francuzach wizyta papieża Leona

Niedawna podróż apostolska papieża Leona do Francji stała się okazją do spotkania Kościoła z młodym pokoleniem i spojrzenia na Francję i jej historię. Wśród tłumów, liturgii i opowieści o świętych wyłania się istotne pytanie – jak współczesna Francja chce opowiadać o własnym dziedzictwie. Szczególnie wyraźnie widać to w zestawieniu dwóch wielkich widowisk, które w odstępie zaledwie dwóch lat przedstawiły bardzo różne obrazy tego samego kraju. Ich kontrast pokazuje miejsce chrześcijaństwa we współczesnej francuskiej kulturze – jego historyczny wpływ oraz przyszłość.

Stade de France, największy stadion piłkarski we Francji, może pomieścić około 80 tysięcy kibiców. W piątek 25 września wypełnili go młodzi katolicy. Papież Leon wszedł przy dźwiękach toccaty z V Symfonii organowej Charles’a-Marie Widora, zaaranżowanej na orkiestrę i uzupełnionej o śpiewane przez 2500-osobowy chór wezwanie „Tu es Petrus, Alleluia”.

Po przemówieniach, wspomnieniu licznych świętych Francji oraz litanii, podczas której do wnętrza stadionu wniesiono liczne relikwie, wieczór zakończył się pokazem fajerwerków.

Świętując Francję poprzez jej świętych i wybitnych chrześcijan, wieczór ten przyniósł mile widzianą odmianę od pełnego samokrytyki pesymizmu, który dąży do dekonstrukcji tożsamości narodowej – nastroju, który najdobitniej ujawnił się podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.

Francja opowiedziana poprzez świętych

Centralnym punktem czuwania młodzieży była teatralna parada opowiadająca historię Francji poprzez jej „Armię Świętych”. Rozpoczynała się od Łazarza i Marii Magdaleny (którzy, zgodnie z francuską tradycją, mieli przypłynąć na południowe wybrzeże kraju i spędzić tam resztę życia jako biskup i anachoretka), a kończyła na najnowszym beatyfikowanym Francuzie, Gabrielu-Marii Nicolasie. Parada przemierzała tłum, przywołując wielkie postacie francuskiej historii katolickiej – a zarazem historii narodowej Francji.

Również oprawa muzyczna była na wskroś francuska.

Pierwszych męczenników powitano słowami „Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat” – śpiewem prawdopodobnie frankijskiego pochodzenia, który odwraca rzymską tradycję aklamacji cesarskich. Melodyjne utwory Maurice’a Duruflé z XX wieku towarzyszyły przedstawieniu reformatorów religijnych: Franciszka Salezego, Wincentego a Paulo, Ludwiki de Marillac, Jana Eudesa, Jana Chrzciciela de La Salle’a oraz Ludwika de Montfort.

Trudno przecenić formacyjny wpływ Francji na zachodnią liturgię chrześcijańską, wiarę i praktykę religijną – podobnie jak wpływ, jaki zachodnie chrześcijaństwo wywarło na samą Francję.

Dwie opowieści o Francji

Sukces papieskiej wizyty jako całości – według doniesień w sobotniej papieskiej Mszy w Paryżu uczestniczyło 800 tysięcy osób – a także, w szczególności, sukces czuwania młodzieży, został przyjęty jako znak nadziei.

Jak zauważyli niektórzy, Igrzyska Olimpijskie w Paryżu z 2024 roku pozostają, przynajmniej dla katolików, pamiętne z dokładnie przeciwnego powodu: ceremonia otwarcia odegrała spektakl kulturowego samobójstwa Francji. Historię Francji opowiadano tam za pomocą abstrakcyjnych rzeczowników liberté, égalité, fraternité – a także jeszcze bardziej „abstrakcyjnych”, takich jak synchronicité i obscurité.

Najostrzejsza krytyka dotyczyła tableau vivant przedstawiającego Ostatnią Wieczerzę Leonarda da Vinci, z udziałem aktorów o najróżniejszych sylwetkach i płciach. Watykan odpowiedział: „Stolica Apostolska ze smutkiem przyjęła niektóre sceny podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu… podczas prestiżowego wydarzenia, na którym cały świat gromadzi się, aby dzielić wspólne wartości, nie powinno być aluzji ośmieszających przekonania religijne wielu ludzi”. Choć skarga Stolicy Apostolskiej była zasadna, przeoczyła istotniejszą kwestię.

Najbardziej oburzające w tej parodii Ostatniej Wieczerzy nie było bowiem samo szyderstwo z przekonań religijnych, lecz wymierzone wprost szyderstwo z Kościoła, który kształtował Galię i jej mieszkańców przez całe stulecia, zanim jeszcze zjednoczona Francia – nie mówiąc już o francuskim państwie narodowym – stała się czymś, co można było sobie wyobrazić. Jak pokazała „Armia Świętych”, historię narodową Francji można opowiadać znacznie bardziej przekonująco, a zarazem z dumą, poprzez życie jej wielkich chrześcijan.

Kościół i pamięć narodowa

Ceremonia z 2024 roku otwarcie celebrowała bardziej ponure elementy nowożytnej rewolucji. Dziesiątki Marii Antonin, trzymając w dłoniach własne głowy, śpiewały utwór heavy metalowy z okien Conciergerie – więzienia, z którego prawdziwa Maria Antonina została odprowadzona na gilotynę.

Ten makabryczny spektakl świadczył o krytycznym stosunku do historii narodowej, który zbyt długo dominował we Francji i gdzie indziej – o postawie bezceremonialnie depczącej dobry smak, nie mówiąc już o „współczuciu”.

Dwa lata później przedstawienie to jest już tylko kolejną żenującą pamiątką niepoważnej kultury. Podczas czuwania młodzieży w 2026 roku przedstawienia historyczne były szczere, a tłum wiwatował na widok młodego Ludwika IX – króla, krzyżowca, świętego.

Proste stwierdzenie, że z francuskimi dzieciakami wszystko jest w porządku, byłoby banalne. Choć liczba chrztów wśród nastolatków w tym kraju rośnie, liczba chrztów niemowląt nadal spada. Cotygodniowe uczestnictwo we Mszy utrzymuje się na mizernym poziomie 5 procent. Trudno jednak zabić optymizm, a przynajmniej przez jeden wieczór Kościół we Francji opowiedział swoim młodym ludziom inną historię przeszłości Francji i przedstawił inną możliwość dla jej przyszłości.

Tekst został pierwotnie opublikowany 30 września 2026 roku na portalu First Things pod tytułem Two Spectacles, Two Frances. Tłumaczenie i nagłówki: Mateusz Dadura z redakcji Tertio.

Paul HowardMłodszy pracownik naukowy w magazynie „First Things”.