„Nieść Dobrą Nowinę ubogim”, czyli nie redukować Kościoła do filantropii

Andrei Mironov, Bread of Life (the miracle of the Five loaves), licencja Creative Commons Attribution-ShareAlike 4.0 International (CC BY-SA 4.0)

Współczesne dyskusje o roli Kościoła coraz częściej koncentrują się na jego zaangażowaniu społecznym i działalności dobroczynnej. To ważne aspekty życia chrześcijańskiego, jednak nie mogą one stać się celem samym w sobie. Papież Leon XIV w pierwszym wywiadzie wyraźnie podkreślił, że głoszenie Ewangelii pozostaje nadrzędnym zadaniem Kościoła, a rozwiązywanie problemów świata – choć niezbędne – jest jego pochodną, a nie sednem misji.

Kościół został powołany przez Jezusa do głoszenia Dobrej Nowiny całemu światu. Na początku swojej publicznej działalności odwołał się do proroctwa Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę […]” (Łk 4,18), wskazując bezpośrednio na głoszenie Ewangelii ubogim i potrzebującym jako kluczowe zadanie Jego misji.

Dla Jezusa ubodzy są nie tyle przedmiotem działań społecznych, co adresatami Ewangelii. Zatem sama działalność dobroczynna, choć biblijnie uzasadniona i moralnie ważna, nie powinna przysłonić głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu i Królestwie Bożym.

Nieznajomość Chrystusa prawdziwym ubóstwem

W swoim pierwszym wywiadzie papież Leon XIV jasno stwierdził, że podstawową rolą Kościoła nie jest rozwiązywanie problemów świata, lecz umacnianie chrześcijan w wierze i głoszenie Chrystusa i jego Ewangelii. Jak wskazał, Kościół ma „swój głos – przesłanie, które powinno być nieustannie głoszone i które musi wybrzmiewać z całą mocą”.

To stwierdzenie nie umniejsza znaczenia działań społecznych, lecz stawia je w odpowiedniej perspektywie: Kościół istnieje przede wszystkim dla Chrystusa i po to, by ludzie Go poznali. Pomoc materialna ma sens w kontekście misji ewangelizacyjnej – jako wyraz miłości, która prowadzi do spotkania z Chrystusem.

Od początku istnienia Kościoła pierwsi chrześcijanie dzielili się majątkiem, troszczyli się o wdowy i sieroty, organizowali wspólne posiłki (Dz 2, 44-45). Jednak ten wymiar działań był wynikiem chrześcijańskiej wiary, a nie jej substytutem.

Ewangelia mówi jasno: Jezus nie tylko karmił tłumy, ale i głosił im Królestwo Boże, a miłosierdzie to nie pojedynczy gest, lecz wezwanie do wspólnoty w Chrystusie.

Samo dzielenie się chlebem nie przekazuje Dobrej Nowiny o zbawieniu. Celem Kościoła jest, by każdy człowiek, ubogi czy bogaty, usłyszał o miłości Boga, ofierze Chrystusa i przebaczeniu grzechów.

Głoszenie Chrystusa prawdziwym miłosierdziem

Nie oznacza to, że Kościół ma zaniedbać działalność charytatywną. Wręcz przeciwnie: ma on odpowiadać na ludzkie potrzeby i cierpienie. Papież Leon XIV podkreślał, że miłość ta „nigdy nie jest prywatnym skarbem, lecz misją powierzoną naszym dłoniom”, a działania organizacji takich jak Caritas czynią świadectwo Kościoła bardziej wiarygodnym.

Dzisiejsze wyzwania – kryzysy migracyjne, ubóstwo, nierówności ekonomiczne – skłaniają do refleksji nad rolą Kościoła w świecie. Jednak kluczowe jest nie tracenie z oczu tożsamości Kościoła jako wspólnoty powołanej do świadectwa o Chrystusie.

Kościół nie jest ani organizacją humanitarną, ani instytucją działającą wyłącznie na rzecz rozwiązywania problemów świata; jego najważniejszym zadaniem pozostaje głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie.

Kościół może i powinien angażować się w działania społeczne, ale zawsze w perspektywie ewangelizacyjnej. Każda dobroć powinna być znakiem miłości Boga i zaproszeniem do niej, a nie jedynie skutecznym programem pomocy społecznej.

Tekst dofinansowany ze środków Korpusu Solidarności – Rządowego Programu Wspierania i Rozwoju Wolontariatu Systematycznego na lata 2018-2030.

Tagi:
Gabriela Kozielska
Gabriela KozielskaAbsolwentka historii i językoznawstwa. Zapatrzona w przeszłość, by lepiej wiedzieć teraźniejszość. W wolnym czasie myśli o Imperium Rzymskim albo czyta (po raz dziesiąty) którąś z powieści Tolkiena. Najchętniej jednak spędza czas z rodziną i przyjaciółmi. A tak naprawdę jej miłością jest Chrystus.