Angelo Gugel – kamerdyner trzech papieży

Historia lubi bohaterów pierwszego planu. Znacznie gorzej radzi sobie z tymi, którzy stoją pół kroku za nimi – trzymają parasol, poprawiają marynarkę i wiedzą, kiedy nie mówić nic. Właśnie taki mężczyzna, dyskretny i niemal anonimowy, regularnie pojawiał się u boku Jana Pawła II, wiedząc o jego życiu więcej, niż sugerowała jego obecność na drugim planie.

Ci, którzy pamiętają przełomowy  pontyfikat św. Jana Pawła II, mogą przywołać z pamięci wysokiego, przystojnego świeckiego mężczyznę o starannie zaczesanych, stalowoszarych włosach, ubranego w czarny garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Pojawiał się u boku duchownych członków papieskiego domu podczas wielkich uroczystości na placu św. Piotra albo – gdy padał deszcz – niósł parasol nad głową papieża. Ten sam człowiek znajduje się w centrum fotografii z zamachu z 13 maja 1981 roku, podtrzymując rannego Ojca Świętego w papamobile.

Nazywał się Angelo Gugel. Zmarł 15 stycznia 2026 roku w wieku 90 lat.

Watykański serwis informacyjny,  pisząc o jego śmierci, przywołał jego oficjalny – nieco barokowy – tytuł: Pierwszy Pomocnik Kameralny Jego Świątobliwości. Nagłówek określał go jako „prywatnego asystenta” papieża. Dla P. G. Wodehouse’a Angelo byłby zapewne papieskim  „gentleman’s gentleman”. Mówiąc prościej: był kamerdynerem Jana Pawła II. Ja jednak zapamiętałem go przede wszystkim jako mistrza kuchni.

Jan Paweł II nie był w żadnym sensie smakoszem. Miał natomiast potężną słabość do słodkości i uwielbiał dolce – deser. Poza tym jedzenie interesowało go raczej umiarkowanie, co w Italii czyniło go pewnym ewenementem. Siostry Służebnice Najświętszego Serca Jezusowego, które papież przywiózł do Rzymu z Krakowa, z najwyższą troską dbały o papieskie apartamenty i ich mieszkańców. (Były też wcieleniem dyskrecji; Jan Paweł z figlarną radością zaszokował jedną z nich w 1996 roku, gdy wyprowadzając mnie wieczorem z apartamentu i widząc, jak siostra przygotowuje się do porannej Mszy, powiedział do mnie głośnym scenicznym szeptem: „Powinieneś z nią porozmawiać – ona wie bardzo dużo!”). To właśnie siostra Tobiana Sobotka SSCJ delikatnie podtrzymywała głowę Jana Pawła II w chwili jego śmierci. Kuchnia sióstr bywała jednak… nieco mdła.

Tym większą przyjemnością było więc zaproszenie na papieski obiad w dzień wolny sióstr – kiedy Angelo Gugel, odkładając na chwilę obowiązki kamerdynera, stawał przy kuchni. Angelo, jak wielu włoskich mężczyzn, doskonale wiedział, co robić z patelnią i garnkiem. Szczególnie zapamiętałem jego fettuccine con funghi porcini – nie tylko ze względu na wyśmienity smak, lecz także dlatego, że papieski sekretarz, ówczesny monsignore Stanisław Dziwisz, nalegał, abym wziął ogromną dokładkę, mówiąc, że chce, by moja żona wiedziała, iż „karmimy cię porządnie”.

Jan Paweł II „odziedziczył” Angela Gugela po papieżu Janie Pawle I, który – znając go jeszcze z Wenecji – zaprosił go do Rzymu jako swojego kamerdynera. Ta rola, jak wiadomo, trwała niespełna miesiąc. Wkrótce Angelo znalazł się u boku nowej, całkowicie nieznanej mu postaci – której charakter szybko rozpoznał, gdy polski papież, w dniu inauguracyjnej Mszy publicznej, poprosił go do gabinetu, odczytał mu homilię, która miała przejść do historii jako chrystocentryczne wezwanie do odwagi i ewangelizacji, po czym poprosił… aby Angelo poprawił jego włoską wymowę, nanosząc ołówkiem uwagi na tekście.

Papieski dom Jana Pawła II miał charakter rodzinny – choć nieco specyficzny , zważywszy na urząd, jaki sprawował jego gospodarz. Apartament papieski funkcjonował w napięciu między szacunkiem a rezerwą, formalnością a swobodą, a atmosferę wspólnoty podtrzymywała modlitwa. Pewnego razu modlitwa ta przybrała dramatyczny obrót. Jak relacjonuje Vatican News , powołując się na wspomnienia Angela:

Gdy żona Gugla, Maria Luisa, spodziewała się czwartego dziecka – które planowano nazwać Carla Luciana Maria na cześć papieża Jana Pawła I (Lucianiego) i Jana Pawła II (Karola Wojtyły) – „pojawiły się bardzo poważne problemy w macicy”. Ginekolodzy z Polikliniki Gemelli stwierdzili, że ciąża nie może być kontynuowana. Wówczas – jak opowiadał Gugel – pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mu: „Dziś odprawiłem Mszę za twoją żonę”. 9 kwietnia Maria Luisa trafiła na salę operacyjną na cesarskie cięcie. Po zabiegu jeden z lekarzy zauważył: „Ktoś musiał się bardzo intensywnie modlić”. W akcie urodzenia zapisał godzinę „7:15” – dokładnie w chwili, gdy podczas porannej Mszy papieża rozbrzmiewało Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana poinformowała Ojca Świętego o narodzinach Carli Luciany Marii. „Deo gratias” – wykrzyknął papież. A 27 kwietnia sam ją ochrzcił w swojej prywatnej kaplicy.

Przez ponad dekadę moich częstych wizyt w papieskim apartamencie wymieniłem z Angelem Guglem wiele uśmiechów, ale nie więcej niż dziesięć słów. Był człowiekiem cichym, nieszukającym uwagi i świadomym, że służy świętemu. Niech spoczywa w pokoju – zjednoczony ponownie z tym, któremu służył, u Tronu Łaski.

 

Tłumaczenie redakcji Tertio. Felieton George’a Weigla „The Catholic Difference” jest dystrybuowany przez „Denver Catholic” dla Archidiecezji Denver. Ten tekst pod nazwą Remembering Angelo Gugel ukazał się na łamach jej portalu 18 lutego 2026 roku.

George Weigel
George WeigelAmerykański pisarz, teolog, działacz społeczny i polityczny. Jest jednym z najbardziej wpływowych intelektualistów katolickich na świecie. Członek wielu organizacji, w tym American Enterprise Institute, Ethics and Public Policy Center i Council on Foreign Relations. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w 2024 roku. Główny organizator corocznego TMS for Free Society we współpracy z ITM.