Droga Krzyżowa – a szczególnie stacje trzecia, siódma i dziewiąta – jest w tym roku wyjątkowo trafnym nabożeństwem wielkopostnym. Każdego dnia zdaje się wybuchać jakieś nowe szaleństwo na świecie, w kraju czy w Kościele. Za każdym razem, gdy wydaje się, że pojawiają się promienie nadziei i możliwości, znów upadamy.
Dlatego dobrze jest w tym Wielkim Tygodniu pamiętać, za Hansem Ursem von Balthasarem, że mamy siłę, by wstać i iść dalej, ponieważ Chrystus podniósł się po swoich trzech upadkach – spowodowanych duchowym ciężarem nieskończenie większym niż ten, który kiedykolwiek jest nam dany do uniesienia:
„Nasz Pan został zmuszony cierpieć ponad ludzką wytrzymałość. Rozumiemy to naprawdę dopiero wtedy, gdy uświadomimy sobie, że w swojej skrajnej słabości musiał dźwigać nie tylko ciężar krzyża, ale także ciężar naszych grzechów – od Adama aż po ostatniego człowieka. […] Nie powinniśmy zbyt długo zatrzymywać się nad naszym własnym cierpieniem, które jest niczym w porównaniu z tym, co Syn Boży wycierpiał dla nas. Za każdym razem, gdy możemy w jakiejś małej mierze uczestniczyć w cierpieniu Chrystusa, jest to rzeczywiście łaska” [wszystkie cytaty tłumaczone z jęz. ang. – przyp. red. tertio.pl].
Trzech mężczyzn, których mam zaszczyt nazywać przyjaciółmi, ucieleśnia tę łaskę odważnego cierpienia. Ukształtowali swoje życie na wzór Drogi Krzyżowej, w pewnej nadziei, że Kalwaria jest bramą do Wielkanocy i do Nowego Życia, w którym zostajemy ogarnięci Bożą miłością. Pozwólcie, że oddam im dalszą część tej wielkotygodniowej refleksji.
Jimmy Lai, najbardziej znany katolicki więzień sumienia, w liście z celi, w której spędził ponad 1800 dni w izolacji:
„Dlaczego mój nastrój wcale nie jest przygnębiony, a czasem nawet całkiem pogodny? Myślę, że głównym powodem jest to, że tak wielu ludzi, których nawet nigdy nie spotkałem, modli się za mnie. Dzięki ich modlitwom jestem zawsze w obecności Boga i jestem za to ogromnie wdzięczny. […] Właściwie najbardziej dziękuję Bogu za to, że przeprowadził mnie przez to cierpienie, abym mógł być bliżej Jego obecności. Jaka to radość i skarb – dla tego życia i następnego. Działanie Boga zawsze nas zadziwia, ale ostatecznie okazuje się dla nas wspaniałe”.
Biskup Erik Varden OCSO, w swoim niedawnym przemówieniu do Konferencji Episkopatu Skandynawii:
„Świat pogrążony jest w wirze przemocy, strachu, podstępu i czystego szaleństwa. A jednak nad tym chaosem unosi się Duch – nie groźnie, lecz łagodnie. […] Tam, gdzie światowe tendencje naznaczone grzechem rozrywają to, co jest całością, Duch jednoczy […] [i] czyni to przez właściwe wyznaczanie granic, a nie przez kompromis. Nasz klimat polityczny i kulturowy naznaczony jest ostrą polaryzacją […] nawet wśród tych, którzy nazywają siebie wierzącymi. Kościół musi jednak iść inną drogą… bo jego zadaniem jest sprawić, by pokój Boga stał się ciałem […] Pokój Chrystusa nie jest transakcją, nie jest pragmatycznym „układem”. Jest owocem całkowitej ofiary złożonej w miłości, dokonanej raz na zawsze na Kalwarii i odnawianej każdego dnia na naszych ołtarzach. To, co teraz przede wszystkim powinniśmy zrobić, to pozwolić tej ofierze działać […] w ufności, że Bóg, przez swój święty Kościół, wciąż dokonuje zbawienia ludzkości. Bóg zbawia nas od zła. Zbawia nas także od nas samych”.
Arcybiskup większy Swiatosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, podczas niedawnych święceń kapłańskich w Rzymie:
„Drodzy bracia i siostry w Chrystusie, przychodzę dziś do was z zamarzającego, ale niezłomnego Kijowa jako świadek odporności i wytrwałości naszego narodu […] [z którego wielu jest] bez wody, bez elektryczności, bez warunków sanitarnych, bez nawet najbardziej podstawowych środków do życia. A jednak widzę twarz naszego ludu. W zeszłą niedzielę pięcioletni chłopiec opowiedział mi o swoim życiu w Kijowie. Zapytałem go: 'Czy jest ci zimno w domu?’. Odpowiedział: 'Jeśli pokonam zimno, Ukraina zwycięży’. […] Mogę zaświadczyć, że ta niezwykła wytrwałość, a nawet radość ludzi, którzy co noc stają wobec śmierci, nie pochodzi wyłącznie z ludzkiej siły. Jest darem Ducha Świętego. Każdy, kto ma choć podstawową wrażliwość chrześcijańską, rozumie, że ci ludzie, ten naród, są najmniejszymi braćmi i siostrami Chrystusa, z którymi On sam się utożsamia […] [A] to, co każdy z nas uczynił dla najmniejszych, stanie się naszym przejściem do chwały nieba”.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat – i dałeś nam siłę, by powstawać z naszych upadków, gdy przyjmujemy Twoje wezwanie z Ewangelii Mateusza (16, 24b): „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
Tłumaczenie redakcji Tertio. Felieton George’a Weigla The Catholic Difference publikuje „Denver Catholic”. Ten tekst ukazał się na łamach jej portalu 1 kwietnia 2026 roku.
