Ewangeliczne uaktualnienie teorii wojny sprawiedliwej

„Wojna, dla chrześcijanina, nigdy nie może być oddzielona od nakazu Chrystusa: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół»”. Czy w dobie sztucznej inteligencji i autonomicznych systemów uzbrojenia teoria wojny sprawiedliwej wciąż pozostaje aktualna? Odwołując się do encykliki Leona XIV Magnifica humanitas, własnych doświadczeń służby wojskowej oraz refleksji teologicznej, Jay Thomas pokazuje, dlaczego  współczesna etyka wojny wymaga powrotu do swoich ewangelicznych fundamentów.

Pierwszy raz usłyszałem o teorii wojny sprawiedliwej na zajęciach z etyki wojskowej. Jako kadeci Akademii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych rozumieliśmy, że nasze państwo oczekuje od nas czegoś więcej niż tylko doskonałości taktycznej; w sensie teoretycznym powierzało nam rolę strażników pokoju i sprawiedliwości – mieliśmy prowadzić wojnę w sposób moralny i etyczny. Wiele lat później, po kilku misjach operacyjnych i doświadczeniu samobójczej śmierci bliskiego przyjaciela po bezpośrednim kontakcie z autonomicznymi systemami walki dronowej, wiem, że tamte zajęcia w Akademii nie były jedynie przestarzałe; były w praktyce nieistotne, doklejone do programu nauczania, zamiast stanowić etos wszystkiego, co robiliśmy.

Winą za to nie należy obarczać akademii wojskowych naszego państwa, lecz raczej fakt, że sama teoria wojny sprawiedliwej nie nadążyła za współczesną formą prowadzenia działań zbrojnych. W swojej niedawnej encyklice Magnifica humanitas Leon XIV stwierdza, że: „Dziś bardziej niż kiedykolwiek trzeba potwierdzić przezwyciężenie teorii «wojny sprawiedliwej», zbyt często przywoływanej w celu usprawiedliwiania wszelkiej wojny, przy równoczesnym zachowaniu prawa do uprawnionej obrony, rozumianej w sensie najściślejszym”.

W kontekście encykliki jasno widać, że papież nie odrzuca samej teorii wojny sprawiedliwej. Raczej zauważa, że „w dobie sztucznej inteligencji” niektóre jej założenia muszą zostać przepracowane na nowo, aby odpowiadały „czwartej rewolucji przemysłowej”.

Jak stwierdza: „Stolica Apostolska zauważyła niedawno, że rosnąca łatwość, z jaką można wykorzystywać systemy uzbrojenia o autonomii operacyjnej, sprawia, że wojna staje się bardziej «wykonalna» i mniej podlega ludzkiej kontroli, sprzeciwiając się zasadzie, wedle której użycie siły zbrojnej powinno być ostatecznością w przypadku uprawnionej obrony”.

Naszym zadaniem nie jest stworzenie nowej teorii „sprawiedliwego pokoju” ani nowej teorii sprawiedliwego rozwiązywania konfliktów, lecz aktualizacja teorii wojny sprawiedliwej w świetle nowej epoki, z odrzuceniem tego, co Leon nazywa „fałszywym realizmem” Realpolitik. Jako były uczestnik działań wojennych, a obecnie kapelan osób wykonujących zawód żołnierza, chciałbym odpowiedzieć na wezwanie papieża i przedstawić perspektywę z wnętrza własnej tradycji. Aby właściwie zaktualizować teorię wojny sprawiedliwej, musimy powrócić do jej źródeł w tradycji chrześcijańskiej: do samej Ewangelii.

Oliver O’Donovan w swojej książce The Just War Revisited argumentuje, że teoria wojny sprawiedliwej „w rzeczywistości nie jest ani «teorią», ani teorią «wojen sprawiedliwych», lecz propozycją czynienia sprawiedliwości w teatrze wojny”. Leon zauważa w encyklice, że „nie szukamy bowiem jakiegokolwiek pokoju, jakiegoś braku konfliktu za wszelką cenę, lecz tego prawdziwego pokoju, który rodzi się ze sprawiedliwości”.

Jeśli teoria wojny sprawiedliwej jest przestarzała, to dlatego, że zagubiona została sama sprawiedliwość.

Sprawiedliwość dla chrześcijan nie jest abstrakcyjnym standardem prawnym, lecz ma swoje zakorzenienie w Bożej miłości. O’Donovan opisuje Bożą miłość jako „ewangeliczną kontrpraktykę wobec wojny”. Ta kontrpraktyka znajduje swój punkt odniesienia w Ewangelii: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój” oraz „Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Mt 5,9;44). W ujęciu ewangelicznym wojna sprawiedliwa nigdy nie ma charakteru antagonistycznego; jest raczej pozytywnym i miłującym działaniem państwa, które – zgodnie z ustanowionym przez Boga prawem – ma prawo nosić miecz w celu przywrócenia sprawiedliwości (por. Rz 13). To przywrócenie sprawiedliwości jest zarazem działaniem na rzecz pokoju. Poza tymi granicami każda wojna, nawet obronna, byłaby niesprawiedliwa. W ich ramach natomiast chrześcijanie mogą podejmować działania zbrojne wyłącznie w sposób ukierunkowany na pokój.

W Magnifica humanitas Leon dąży do ponownego podkreślenia fundamentalnej zasady godności ludzkiej. Ta godność obowiązuje również na polu walki.

Zauważa on, że: „nikt nie jest pozbawiony odpowiedzialności. Każdy dysponuje własną przestrzenią działania i właśnie tam – a nie gdzie indziej – jest wezwany do wyboru, czy podsycać logikę siły […], czy też strzec logiki pokoju”.

Ten kluczowy wątek rozwija szeroko O’Donovan, wskazując na współczesną tendencję do spłaszczania sprawczości człowieka do poziomu najwyższych struktur władzy. Podobnie jak w debacie publicznej, gdzie wybór władz centralnych wywołuje nieproporcjonalnie większe emocje niż decyzje lokalne, które realnie wpływają na codzienne życie jednostki, tak i w nominalnych interpretacjach teorii wojny sprawiedliwej cała uwaga skupia się na najwyższych szczeblach decyzyjnych – administracjach i rządach. Z jednej strony zwalnia to jednostki z refleksji nad tym, jak uczestniczą w działaniach zbrojnych (czy to sprawiedliwie, czy niesprawiedliwie), z drugiej jednak zwiększa odpowiedzialność pojedynczych żołnierzy, którzy muszą oceniać sprawiedliwość działań znajdujących się daleko poza ich bezpośrednią kontrolą.

O’Donovan krytykuje tę tendencję wprost i ponownie kieruje uwagę na osobistą odpowiedzialność żołnierza w zakresie budowania pokoju i miłowania nieprzyjaciół w trakcie prowadzenia działań wojennych.

Wojna nigdy nie może pozbawiać człowieka jego osobistej odpowiedzialności i sprawczości, ponieważ w przeciwnym razie przestaje być aktem ludzkim, a tym samym przestaje być sprawiedliwa.

Jak mówi Gandalf (i jak cytuje Leon): „Ale nie do nas należy panowanie nad wszystkimi falami przepływającymi przez ten świat; my mamy za zadanie zrobić, co w naszej mocy, dla tej epoki, w której żyjemy, wytrzebić chwasty ze znanego nam pola, aby przekazać następcom rolę czystą, gotową do uprawy.”

Miłowanie swoich nieprzyjaciół wymaga widzenia i rozpoznawania ich jako innych ludzi. Pewnej nocy podczas patrolu na Morzu Czarnym, niedługo po tym jak Rosja dokonała inwazji na Krym, wpatrywałem się w ciemną, niepokojącą sylwetkę na horyzoncie oświetlonym księżycem. Rosyjski okręt, który przyciągnął moją uwagę, śledził nas od momentu przepłynięcia przez Bosfor. Jako młody oficer wachtowy był on moją codzienną zmorą. Każde moje działanie musiało uwzględniać jego obecność, a wszystkie jego ruchy musiałem raportować kapitanowi. Dla wszystkich praktycznych celów okręt ten był nieludzki: nie odpowiadał na komunikację radiową, na pokładzie nie było widać żadnej załogi. Tamtej nocy jednak, gdy na niego patrzyłem, przyszło mi do głowy, że gdzieś na jego mostku prawdopodobnie stoi inny młody oficer. Kto wie, jakie miał doświadczenia? Może ukończył Instytut Marynarki Wojennej w Petersburgu. Może lubił dziwną mieszankę muzyki folkowej i klasycznej. Zacząłem wyobrażać sobie innego człowieka po tamtej stronie zimnych wód Morza Czarnego. W żaden sposób nie osłabiło to mojego poczucia obowiązku, ale zmieniło i stępiło moją wrogość, ponieważ dało mi kogoś, kogo mogłem objąć miłością – innego człowieka, który, niezależnie od swojej wrogiej postawy, posiada godność, ponieważ również został stworzony na obraz Boga.

Wspomniałem o moim przyjacielu, który odebrał sobie życie. Chodziliśmy do tej samej parafii i mieliśmy dzieci w tym samym wieku. Podczas gdy ja skręcałem w lewo z podjazdu, by udać się do pracy w maszynowni okrętu w stoczni remontowej, on skręcał w prawo i pracował w kontenerze z joystickiem, zabijając ludzi. To, czy wojna jest „sprawiedliwa”, nic nie znaczy, gdy żyje się w stanie poznawczego dysonansu.

Zabijanie człowieka jednym naciśnięciem przycisku z odległości tysięcy kilometrów, a następnie powrót do domu i kładzenie dzieci spać, podczas gdy odmawiają modlitwę, jest dehumanizujące.

Armia Stanów Zjednoczonych dostrzega te problemy i podejmuje intensywne działania, by ograniczyć szczególne wyzwania wynikające z wojny dronowej. Jednakże wojna staje się coraz bardziej autonomiczna i coraz mniej ludzka. Możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja w działaniach wojennych, są jednocześnie trzeźwiące i odrażające. Czy AI może kochać lub rozpoznawać godność człowieka? Nie. Ale aby wojna była sprawiedliwa, miłość i godność muszą stać się jej centrum.

Wracając do tamtego młodego kadeta na zajęciach z etyki: to, co otrzymałem, było beznadziejnie przestarzałym modelem usprawiedliwiania wojen i uspokajania własnego udziału w nich. Nie było tam miejsca na miłość. Zamiast tego uczono mnie schematycznego rozumienia kryteriów proporcjonalności i rozróżniania, jakbym mógł stosować tę formułę tak samo jak kiedyś stosowałem wzory czasu, prędkości i dystansu jako oficer wachtowy. Jednak nawet gdy pełniłem wachtę z uprawnieniami do użycia siły śmiercionośnej, wydawało się to nie mieć znaczenia. Nigdy nie zostałem poproszony o refleksję nad implikacjami wojny sprawiedliwej; raczej, parafrazując Tennysona: moją rolą nie było odpowiadać, ani pytać „dlaczego”, lecz działać i ginąć.

A jednak samo to, że współczesne zastosowania teorii wojny sprawiedliwej są przestarzałe (lub źle rozumiane i nadużywane), nie oznacza, że mamy ją porzucić. Przeciwnie – musimy powrócić do niej przez pryzmat ewangelicznej kontrpraktyki miłości. Wojna, dla chrześcijanina, nigdy nie może być oddzielona od nakazu Chrystusa: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół”.

Tekst został pierwotnie opublikowany 25 czerwca 2026 roku na portalu First Things pod tytułem An Evangelical Update to Just War Theory. Tłumaczenie: Mateusz Dadura z redakcji Tertio.

Jay Thomas
Jay ThomasRektor i pastor kościoła anglikańskiego św. Marka w Moultrie w stanie Georgia oraz kapelan rezerwy Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Absolwent Seminarium Teologicznego Nashotah House i Akademii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Przed przyjęciem święceń kapłańskich służył jako oficer marynarki, specjalizując się w działaniach nawodnych i inżynierii jądrowej.