Pierwsza encyklika Jana Pawła II nie była jedynie teologiczną deklaracją, ale formą diagnozy epoki. Dziś, gdy kultura Zachodu kwestionuje samo pojęcie ludzkiej natury, Redemptor Hominis powraca jako tekst programowy na czas cywilizacyjnego sporu o naturę człowieka — sporu, który dla Kościoła ma fundamentalne znaczenie.
Czterdzieści siedem lat temu papież Jan Paweł II ogłosił swoją pierwszą encyklikę, Redemptor Hominis (Odkupiciel człowieka). Pierwszy w wielowiekowej tradycji encyklik dokument poświęcony chrześcijańskiej wizji osoby ludzkiej był zarazem tym, co kardynał James Hickey nazwał kiedyś „komentarzem programowym” całego pontyfikatu Jana Pawła II: zapowiedzią wielkich tematów, do których powracał przez następne dwadzieścia sześć lat, zwłaszcza niezbywalnej godności i nieskończonej wartości każdego ludzkiego życia. Łącząc ten wątek z odkupieniem dokonanym przez Jezusa Chrystusa, polski papież wyraźnie wpisał się w wezwanie Soboru Watykańskiego II do przywrócenia chrystocentryzmu – skoncentrowania na Chrystusie – w samoświadomości Kościoła i w jego propozycji kierowanej do świata.
Być może najbardziej liryczny fragment Redemptor Hominis najlepiej oddaje to, co Jan Paweł II chciał przekazać światu i czym pragnął, aby był Kościół:
„Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. I dlatego właśnie Chrystus-Odkupiciel, jak to już zostało powiedziane, «objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi» […] Jest to podstawowe zadanie Kościoła we wszystkich epokach, a w szczególności w epoce naszej, aby skierowywał wzrok człowieka, aby skierowywał świadomość i doświadczenie całej ludzkości w stronę tajemnicy Chrystusa, aby pomagał wszystkim ludziom obcować z głębią Odkupienia, która jest w Jezusie Chrystusie.” (RH 10).
Karol Wojtyła – wybitny profesor filozofii i doświadczony duszpasterz, zanim został papieżem – doskonale znał nowoczesne poszukiwanie „autentyczności” i współczesną pasję samopoznania. Wiedział też, że droga ku sobie może zakończyć się w więzieniu narcyzmu. Dlatego w Redemptor Hominis nauczał, że prawdziwie autentyczna „podróż odkrywania siebie nie kończy się na sobie samym, lecz w Chrystusie” (jak trafnie ujął to arcybiskup J. Michael Miller).
Rozpoczęcie encykliki od śmiałego i jednoznacznego stwierdzenia, że „Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus jest ośrodkiem wszechświata i historii”, było więc donośnym wyznaniem wiary oraz deklaracją wyzwolenia człowieka z kajdan autoreferencyjności i solipsyzmu. Jan Paweł II był głęboko przekonany, że liczne katastrofy XX wieku wyrastały z błędnych koncepcji natury ludzkiej, pochodzenia człowieka, wspólnoty i jego przeznaczenia. Był też zdeterminowany, aby Kościół ukazywał Jezusa Chrystusa jako Tego, który objawia prawdę o Bogu i o nas samych – prawdę o miłości daru z siebie, odzwierciedlającej miłość Bożą, która wyzwala w najgłębszym sensie ludzkiej wolności: jako wolności ku życiu wiecznemu.
Komunikat z 10 stycznia opublikowany na stronie internetowej diecezji Ratyzbony w Niemczech potwierdza, że przesłanie Redemptor Hominis pozostaje dziś tak samo aktualne, jak niemal pół wieku temu:
„Biskup dr Rudolf Voderholzer spotkał się z papieżem Leonem XIV na prywatnej audiencji w Watykanie […] Rozmowa dotyczyła między innymi aktualnych wyzwań w teologii, które koncentrują się wokół pytania o obraz człowieka w świetle objawienia chrześcijańskiego. Tak jak w IV wieku chrystologia była polem, na którym rozstrzygały się losy wiary, tak dziś jest nim antropologia.”
W IV wieku kluczowe pytanie, od którego zależała przyszłość chrześcijańskiej misji i służby światu, brzmiało: „Kim jest Jezus Chrystus? Wcielonym Synem Bożym czy jakimś niższego rzędu, stworzonym półbogiem?”. Dziś, w globalnej kulturze zdominowanej przez przekonanie, że wszystko w ludzkiej kondycji jest plastyczne, podatne na kształtowanie i zmianę aktem ludzkiej woli – że nic nie jest dane – pytanie, od którego zależy przyszłość chrześcijańskiej misji i służby światu, brzmi: „Kim jesteśmy?”. Czy jesteśmy jedynie zastygłym pyłem gwiezdnym, szczęśliwym, lecz przypadkowym produktem miliardów lat ślepych kosmicznych i biochemicznych procesów? Czy nasze pragnienia – jakiekolwiek by były – definiują to, kim jesteśmy? Czy ich zaspokojenie stanowi pełnię szczęścia? A może jesteśmy kimś innym, czymś więcej – kimś nieskończenie większym i szlachetniejszym?
Odpowiedź udzielona w Redemptor Hominis pozostaje prawdziwą i ożywczą odpowiedzią na te pytania, a zarazem wyznacza misję Kościoła w naszych czasach:
„Kościół temu jednemu pragnie służyć, ażeby każdy człowiek mógł odnaleźć Chrystusa, aby Chrystus mógł z każdym iść przez życie mocą tej prawdy o człowieku i o świecie, która zawiera się w Tajemnicy Wcielenia i Odkupienia, mocą tej miłości, jaka z niej promieniuje.” (RH 13).
Tłumaczenie redakcji Tertio. Felieton George’a Weigla „The Catholic Difference” publikuje „Denver Catholic”. Ten tekst pod nazwą Redemptor Hominis: more important than ever ukazał się na łamach jej portalu 25 lutego 2026 roku.
