Pokój w duchu augustiańskim wymaga architektury bezpieczeństwa, która wykluczy przyszłą rosyjską inwazję na Ukrainę. „Pokój” to nie tylko zaprzestanie działań wojennych, jakkolwiek ważne może to być jako krok w kierunku sprawiedliwej przyszłości. Bowiem jeśli po wstrzymaniu zabijania nie nastąpią odpowiednie środki w celu budowania „pokoju opartego na ładzie”, nie będzie ani bezpieczeństwa, ani wolności, a jedynie tymczasowa przerwa, zanim zabijanie rozpocznie się na nowo – pisze George Weigel.
Duchowym przewodnikiem papieża Leona XIV jest św. Augustyn. W pierwszych miesiącach swojego pontyfikatu Ojciec Święty wezwał Kościół do modlitwy, postu i pracy na rzecz zakończenia wojen XXI wieku. Ta duchowa orientacja i wezwanie zachęcają nas do zastanowienia się, jaki „pokój” jest możliwy na tym świecie.
W swoim arcydziele „Państwo Boże” wielki Augustyn zdefiniował „pokój” jako tranquillitas ordinis, czyli „pokój płynący z ładu”. Nie jest to pokój z Księgi Izajasza 11,6, gdzie drapieżniki oraz ich ofiary współistnieją (pomyślmy o 62 obrazach Edwarda Hicksa „Królestwo Pokoju”). Biskup Hippony wiedział, że to jest „pokój” królestwa Bożego, w czasie poza czasem, kiedy odkupienie dokonane przez Chrystusa zostanie dopełnione, a Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15, 28). Nie jest to również „pokój”, którego chrześcijanie życzą sobie nawzajem przed przystąpieniem do stołu Pańskiego, który jest „pokojem” komunii z Chrystusem Panem, a przez Niego ze sobą nawzajem.
Pokój „porządku” jest rzeczą skromniejszą. Ten rodzaj pokoju budowany jest na sprawiedliwych strukturach politycznych i prawnych, dzięki którym narody mogą żyć w bezpieczeństwie i wolności. Konflikty nadal istnieją, ale są rozstrzygane i rozwiązywane przez prawo i politykę, a nie przez masową przemoc. To jest „pokój”, który istnieje w prawidłowo funkcjonujących miastach, stanach i krajach. Budowanie podobnego pokoju w sprawach międzynarodowych jest zadaniem trudniejszym. Ale nie jest to niemożliwe, przynajmniej fragmentarycznie: warto rozważyć przykład pokoju XXI wieku, który istnieje między Francją a Niemcami po dwóch katastrofalnie niszczycielskich wojnach w XX wieku (i wiekach rozlewu krwi przedtem).
Co to augustiańskie podejście do wojny i pokoju sugeruje na temat pokoju w Ukrainie?
Historyczna anegdota, być może apokryficzna, pomoże wyostrzyć tę refleksję.
W pierwszym tomie „Drugiej wojny światowej” Winstona Churchilla, cytuje on marszałka Ferdinanda Focha, dowódcę zwycięskich armii alianckich w I wojnie światowej, odnoszącego się do traktatu pokojowego w Wersalu: „To nie jest pokój. To jest rozejm na dwadzieścia lat”.
To, czy Foch rzeczywiście to powiedział, jest bez znaczenia. Chodzi o to, że „pokój” to nie tylko zaprzestanie działań wojennych, jakkolwiek ważne może to być jako krok w kierunku sprawiedliwej przyszłości. Bowiem jeśli po wstrzymaniu zabijania nie nastąpią odpowiednie środki w celu budowania pokoju opartego na ładzie, nie będzie ani bezpieczeństwa, ani wolności, a jedynie tymczasowa przerwa, zanim zabijanie rozpocznie się na nowo.
Uznanie tego faktu sprowadza nas do sedna problemu pokoju w Ukrainie.
Władimir Putin jest zdeterminowany, by zdominować Ukrainę, a nawet zlikwidować ją jako suwerenny naród; ta jednak odmawia bycia zdominowaną lub zlikwidowaną. Putin od dawna powtarzał, że nie może być pokoju między Rosją a Ukrainą bez rozwiązania pierwotnej przyczyny wojny, co powtórzył podczas spotkania z prezydentem Donaldem Trumpem na Alasce. To prawda. Brutalny fakt jest jednak taki, że to sam Putin jest pierwotną przyczyną wojny. To, co dzieje się teraz w Ukrainie – trwająca rzeź niewinnych, opisana przejmująco przez arcybiskupa Borysa Gudziaka podczas wizyty 19 sierpnia w Charkowie – nie jest „głupią wojną Joe Bidena”.
To imperialistyczna wojna Władimira Putina. Ta podstawowa rzeczywistość musi zostać uznana i rozwiązana, jeśli ma zapanować prawdziwy pokój w Ukrainie i dla Ukrainy. W przeciwnym razie może być tylko rozejm, prawdopodobnie bardziej kruchy niż „zawieszenie broni” zawarte w Wersalu w latach 1919-20.
Budowanie pokoju „ładu” w tych okolicznościach wymaga zatem środków wykraczających poza układy kończące walki. Pokój w duchu augustiańskim wymaga architektury bezpieczeństwa, która wykluczy przyszłą rosyjską inwazję na Ukrainę. Będzie to przede wszystkim odpowiedzialność państw europejskich, w tym tych, które znalazłyby się następne w kolejce, gdyby Putinowi udało się zdominować lub zlikwidować suwerenną Ukrainę. Amerykańskie wsparcie dla tego systemu bezpieczeństwa będzie niezbędne. Można debatować nad charakterem tego wsparcia, ale nadszedł czas, aby usunąć z tej dyskusji apologetów Putina i neoizolacjonistów.
Bezpieczeństwo to nie wszystko, co należy się Ukrainie. W komentarzach dotyczących szczytów na Alasce i w Waszyngtonie – i czy w menu lunchu na Alasce naprawdę musiało być napisane, że posiłek był „na cześć” zbrodniarza wojennego? – nie słyszałem ani słowa o odbudowie Ukrainy po zniszczeniach, jakich Rosja dokonała w infrastrukturze tego krwawiącego kraju w ciągu ostatnich trzech lat. W lutym Bank Światowy oszacował, że taka odbudowa będzie kosztować 524 miliardy dolarów w ciągu następnej dekady. W Europie znajduje się obecnie około 300 miliardów dolarów w zamrożonych rosyjskich rezerwach walutowych. Czy te fundusze będą częścią jakichkolwiek negocjacji pokojowych?
Prawdziwie zręczny (i sprawiedliwy) układ przynajmniej wprowadziłby te fundusze do gry.
Tłumaczenie redakcji Tertio. Felieton George’a Weigla „The Catholic Difference” jest dystrybuowany przez „Denver Catholic”, oficjalną publikację Archidiecezji Denver. Ten tekst ukazał się na jej łamach 27 sierpnia 2025 roku.
