Historia Palmariańskiego Kościoła Katolickiego odsłania nieoczywiste związki między Bractwem Świętego Piusa X a środowiskiem episcopi vagantes, których znaczenie wykracza daleko poza anegdotyczne dzieje jednej z najbardziej osobliwych sekt wyrosłych na obrzeżach katolicyzmu. „Dlaczego jednak reaguje tak nerwowo na wzmianki o Palmariańskim Kościele Katolickim? Historia tej sekty jest niewiarygodnie groteskowa […]. Z perspektywy Bractwa pojawia się jednak pewien kłopotliwy zwrot akcji” – pisze Damian Thompson.
Bezpośrednio po tym, jak Bractwo Świętego Piusa X (FSSPX) konsekrowało czterech nowych biskupów na alpejskiej łące obok swojego seminarium w Écône w Szwajcarii, otrzymało osobistą wiadomość od papieża. Z punktu widzenia Bractwa był to jednak niewłaściwy komunikat: wszyscy lefebryści mieli pozostać ekskomunikowani do czasu wyrzeczenia się swoich heretyckich doktryn.
Problem polegał również na tym, że wiadomość pochodziła od niewłaściwego papieża – nie od Leona XIV, lecz od Piotra III z Palmariańskiego Kościoła Katolickiego w Palmar de Troya w Andaluzji, który jego wyznawcy uważają za nową Stolicę Apostolską. Ich „Watykanem” jest ogromna Katedra-Bazylika Najświętszej Koronowanej Matki z Palmar, której kopuły i wieże otaczają ufortyfikowane mury zwieńczone drutem kolczastym.
W oświadczeniu przytoczonym przez portal Ad Vaticanum papież Piotr, czyli urodzony w Szwajcarii Joseph Odermatt, oznajmił, że pragnie „zwrócić się do wszystkich wiernych katolików, którzy błąkają się po duchowej pustyni po tym, jak byli świadkami upadku i zbiorowej ekskomuniki zwolenników Marcela Lefebvre’a”. Jak wyjaśnił, Bractwo Świętego Piusa X zostało ekskomunikowane już przed dziesięcioleciami przez Grzegorza XVII.
Oczywiście nigdy nie istniał papież Kościoła katolickiego noszący to imię. Odermatt miał na myśli założyciela palmarian – Clemente Domíngueza y Gómeza (1946–2005), hiszpańskiego urzędnika i domniemanego wizjonera maryjnego, który odrzucił Sobór Watykański II, przyjął w sposób nielegalny sakrę biskupią, a następnie ogłosił się papieżem. Nie należy go mylić z innym „papieżem Grzegorzem XVII” – francusko-kanadyjskim Gastonem Tremblayem, który od 1968 r. aż do swojej śmierci w 2011 r. kierował w Quebecu sektą Apostołów Nieskończonej Miłości.
Biskupi wędrowni i problem sukcesji
Nie trzeba dodawać, że w Bractwie Świętego Piusa X nikogo nie obchodzi, co Piotr III – ani żaden inny antypapież – sądzi o jego statusie kanonicznym. Historia Palmariańskiego Kościoła Katolickiego pełna jest przestępstw i skandali, które jaskrawo kontrastują z surową dyscypliną obowiązującą w Bractwie. Dlaczego więc temat palmarian wywołuje w FSSPX tak nerwową reakcję? Skąd bierze się gwałtowność, z jaką lefebryści w mediach społecznościowych odpowiadają na każdą wzmiankę o andaluzyjskiej „Stolicy Apostolskiej”?
Prawda jest taka, że dokonując konsekracji, które doprowadziły do ekskomuniki wszystkich sześciu jego biskupów, Bractwo Świętego Piusa X zbliżyło się do środowiska episcopi vagantes, czyli „biskupów wedrownych”.
Od stuleci, a zwłaszcza od podziałów wywołanych przez Sobór Watykański I, istnieją niezależni hierarchowie posiadający w mniejszym lub większym stopniu ważne święcenia katolickie. Konsekrują oni i ekskomunikują się nawzajem, a ich linie sukcesji apostolskiej stają się coraz bardziej poplątane, gdy tworzą i rozwiązują maleńkie wspólnoty wyznaniowe – niektóre z nich mają więcej biskupów niż kapłanów, a więcej duchownych niż świeckich wiernych.
Jeszcze 25 lipca bieżącego roku pojawił się kolejny episcopus vagans. Tego dnia o. Michael Mary, założyciel Redemptorystów Zaalpejskich (FSSR), wspólnoty niegdyś związanej z Bractwem Świętego Piusa X, która następnie pojednała się z Rzymem, by później ponownie z nim zerwać, został konsekrowany na biskupa na wyspie Papa Stronsay w archipelagu Orkadów. Sakry udzielił mu Pierre Roy, sedewakantystyczny biskup z Quebecu. Oratorium FSSR jest niewielkie; rzadko kiedy tak wiele jedwabiu i koronek udało się zmieścić w tak małej przestrzeni.
Była to scena godna złotych czasów biskupów wędrownych z początków XX wieku. Ich pretensje do wielkości z humorem opisuje Peter Anson w swojej klasycznej książce Bishops at Large. Jeden z rozdziałów poświęca Arnoldowi Harrisowi Mathewowi (1852–1919), samozwańczemu hrabiemu Landaff i hrabiemu Povoleri, angielskiemu księdzu katolickiemu, który porzucił katolicyzm, został unitarianinem, a następnie anglokatolickim duchownym. Mathew otrzymał sakrę biskupią od starokatolików z Utrechtu, po czym zaczął posługiwać się tytułami Metropolity Zachodniego Kościoła Prawosławnego, Starożytnego Katolickiego Arcybiskupa Londynu oraz Patriarchy Starorzymskiego Kościoła Katolickiego. Udzielił święceń nieznanej liczbie biskupów i kapłanów; wielu z nich utworzyło później własne wyznania, w tym teozoficzny Liberalny Kościół Katolicki, którego wyznawcy wierzą w reinkarnację.
Dziesiątki wspólnot powstałych dzięki tzw. „sukcesji Mathewa” pokazują, jak łatwo schizmatyckie konsekracje wymykają się spod kontroli. Bractwo Świętego Piusa X stanowi jednak przypadek szczególny. Utrzymuje ono, że to Watykan naruszył prawo kanoniczne, uznając je za wspólnotę schizmatycką. Oficjalne stanowisko Bractwa głosi, że jego biskupów nie należy utożsamiać z sedewakantystycznymi episcopi vagantes.
Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej złożona. Biskup Roy jest byłym kapłanem Bractwa Świętego Piusa X. Tak samo jak najbardziej znany amerykański hierarcha sedewakantystyczny, biskup Donald Sanborn, który przed odejściem z FSSPX pełnił funkcję rektora jego seminarium w Michigan, a następnie założył Bractwo Świętego Piusa V (FSSPV). Obecnie stoi na czele Instytutu Rzymskokatolickiego (RCI) w Reading w Pensylwanii, którego autorytarny styl zarządzania sprawił, że wśród byłych członków zyskał on przydomek „Crazy Church” („Szalony Kościół”).
Sanborn należy do tzw. „linii Thuca”. Zarówno on, jak i jego współpracownik z FSSPV, zmarły biskup Daniel Dolan, otrzymali sakrę biskupią w sukcesji apostolskiej zapoczątkowanej w latach siedemdziesiątych przez sedewakantystę, arcybiskupa Ngô Đình Thuca, byłego katolickiego arcybiskupa Huế w Wietnamie oraz starszego brata zamordowanego prezydenta Wietnamu Południowego, Ngô Đình Diệma. Tymczasem inny były kapłan FSSPX, Michael Kelly, odrzuciwszy sukcesję Thuca, przyjął sakrę biskupią od biskupa pierwszego pokolenia sukcesji katolickiej z Portoryko.
Do tego momentu nie istniała żadna „linia Lefebvre’a” wśród episcopi vagantes. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Jednym z biskupów konsekrowanych przez arcybiskupa Lefebvre’a w Écône w 1988 r. był zmarły Richard Williamson. Po usunięciu z FSSPX w 2012 r. udzielił on sakry pięciu biskupom przeznaczonym do posługi w tzw. „SSPX Resistance” – luźno zorganizowanej grupie najbardziej radykalnych lefebrystów, których, choć formalnie nie odrzucają papieża Leona XIV, można określić mianem środowiska „bliskiego sedewakantyzmowi”.
Williamson zasłynął jako negacjonista Holokaustu. Łatwo zrozumieć, dlaczego Bractwo Świętego Piusa X woli unikać rozmów na jego temat, podobnie jak stara się bagatelizować związki tak wielu sedewakantystycznych „producentów biskupów” z ruchem lefebrystycznym. Dlaczego jednak reaguje tak nerwowo na wzmianki o Palmariańskim Kościele Katolickim? Historia tej sekty jest niewiarygodnie groteskowa; pod względem ortodoksji doktrynalnej znajduje się ona na przeciwległym krańcu schizmatyckiego spektrum niż FSSPX. Z perspektywy Bractwa pojawia się jednak pewien kłopotliwy zwrot akcji.
Palmar de Troya: od objawień do „papieskiej” schizmy
Gdy w 1968 r. w Palmar zaczęto donosić o domniemanych objawieniach Matki Bożej, ich głównym interpretatorem stał się Clemente Domínguez. Założył quasi-karmelitański zakon, a dzięki funduszom przekazanym przez łatwowierną baronową rozpoczął budowę palmariańskiej katedry. Po otrzymaniu sakry biskupiej w 1975 r. uległ wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego konieczne było usunięcie obu gałek ocznych.
Ogłaszając się w 1978 r. Najwyższym Pontyfikiem, niewidomy „papież Grzegorz Największy” narzucił swoim wyznawcom skrajnie ascetyczny styl życia, samemu oddając się rozwiązłości. Przeciwnicy oskarżali go, że często był kompletnie pijany, gdy noszono go na podwyższeniu pośród bogato odzianego duchowieństwa, któremu z niezwykłą łatwością udzielał sakry biskupiej. Palmariańskie ceremonie mogły trwać wiele godzin albo przeciwnie – zaledwie pięć minut. Skrócona wersja Mszy trydenckiej została zredukowana do zaledwie 117 łacińskich słów.
Po Grzegorzu XVII władzę przejął samozwańczy papież Piotr II, Manuel Alonso Corral, który zmarł w 2011 r. Następnie jego następcą został Ginés Jesús Hernández, występujący jako papież Grzegorz XVIII w latach 2011–2016. Wzorował się on na generale Franco (kanonizowanym przez palmarian świętym, podobnie – dość nieoczekiwanie – jak Paweł VI, czczony przez nich jako męczennik rzekomo odurzony narkotykami przez masonów). Dziś jednak palmarianie uważają Hernándeza nie za papieża seniora, lecz za antypapieża – i mają ku temu powody. Po niespodziewanej abdykacji oświadczył bowiem, że Kościół palmariański był „od samego początku jednym wielkim oszustwem”. W czerwcu 2018 r. wraz ze swoją nową żoną włamał się do katedry-bazyliki, gdzie – według oskarżenia – zaatakował młotkiem jednego z palmariańskich biskupów. Oboje zostali później skazani za rozbój z użyciem broni oraz pobicie.
Do żadnego z tych wydarzeń nie doszłoby jednak, gdyby Domínguez nie otrzymał sakry biskupiej z rąk nikogo innego jak arcybiskupa Thuca. Według profesora Magnusa Lundberga z Uniwersytetu w Uppsali, uznanego badacza nurtów katolicyzmu pozostających na jego obrzeżach, właśnie w tym miejscu historia palmarian przecina się z dziejami lefebrystów.
Lundberg pisze, że w 1975 r. poszczególni członkowie Bractwa Świętego Piusa X „wydają się być zainteresowani antymodernistycznym przesłaniem płynącym z Palmar”. Przytacza przy tym słowa Noëla Barbary, francuskiego kapłana sedewakantystycznego, który twierdził, że „Lefebvre nie chciał jechać do Palmar de Troya, lecz zasugerował, aby zwrócić się zamiast tego do arcybiskupa Thuca”. Trudno rozstrzygnąć, czy rzeczywiście tak było. Wiadomo natomiast, że Thuca do Palmar zawiózł Maurice Revaz, wykładowca prawa kanonicznego w seminarium w Écône.
Dziedzictwo rozłamów
Bractwo Świętego Piusa X utrzymuje, że jego spór z Rzymem ogranicza się do określonych aspektów Soboru Watykańskiego II oraz zainspirowanej przez niego reformy liturgicznej.
W świetle tego, co wydaje się rosnącym wpływem radykalnych przeciwników Watykanu wewnątrz samego Bractwa, zapewnienia te brzmią jednak coraz mniej przekonująco. Co więcej, nie uwzględniają one kolejnych rozłamów, które stały się możliwe dzięki działalności Lefebvre’a.
Bez niego nie byłoby FSSPV, RCI ani „SSPX Resistance”, a – jeśli wierzyć Noëlowi Barbarze – nie powstałaby również przypominająca barokowy Disneyland katedra-bazylika, migocząca niczym fatamorgana pośród andaluzyjskich pól.
Zrozumienie wszystkich tych powiązań nie jest łatwe. Istnieje bowiem cienka granica między zwracaniem uwagi na zaskakująco liczne grono episcopi vagantes, którzy na pewnym etapie byli związani z Bractwem Świętego Piusa X, a niesprawiedliwym przypisywaniem mu winy jedynie na zasadzie skojarzeń i powiązań personalnych.
W zakończeniu swojej książki Bishops at Large Peter Anson pisał, że gdy tylko zejdzie się z utartego szlaku i zagłębi w leśny gąszcz kościelnych rozłamów, „trudno odróżnić las od drzew, a jeszcze trudniej zapamiętać nazwy całej tej galaktyki fauny i flory. Niemal można zwątpić, że kiedykolwiek uda się rozplątać nieskończone odgałęzienia rozmaitych Kościołów odłamowych…”.
Sześćdziesiąt lat później większość z tych wspólnot już nie istnieje. Taka jest jednak natura niezależnych konsekracji biskupich: zanikające sekty są nieustannie zastępowane przez nowe, które wzajemnie obrzucają się anatemami. Dla postronnych obserwatorów bywa to materiał na komedię – niczym spór między Ludowym Frontem Judei, Judejskim Frontem Ludowym i Ludowym Frontem Judejskim z filmu Monty Python: Żywot Briana. Niestety, równie charakterystyczne dla takich konsekracji jest to, że przyciągają one ludzi głęboko zaburzonych psychicznie, którzy w swoich autokefalicznych wspólnotach dopuszczają się zastraszania wiernych lub nadużyć seksualnych.
Papież Leon doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Wie również, że część odpowiedzialności za tego rodzaju nadużycia spoczywa na zbuntowanych biskupach, którzy – nawet jeśli kierują się wzniosłymi intencjami – przekazują sakrę biskupią wbrew Kościołowi. Być może właśnie dlatego przypomniał Bractwu Świętego Piusa X z tak niezwykłą stanowczością, że „rozdzieranie nieszytej szaty Chrystusa jest grzechem o wyjątkowej ciężkości”.
Tekst został pierwotnie opublikowany 4 sierpnia 2026 roku na portalu First Things pod tytułem The Wandering Bishops. Tłumaczenie i nagłówki: Mateusz Dadura z redakcji Tertio.