Zawsze życzliwy i pomocny – wspomnienie środowiska Tertio o Wojtku Hannie

Żegnamy Wojciecha Hanna – członka Rady Instytutu Tertio Millennio, naszego przyjaciela. Urodzony 18 listopada 1964 we Wrocławiu, fizyk teoretyczny (UWr 1987), ceniony bankowiec inwestycyjny, działacz wrocławskiej opozycji antykomunistycznej w latach 80., były prezes Banku Ochrony Środowiska (2021–2022), przewodniczący Rady Uczelni Uniwersytetu Wrocławskiego poprzedniej kadencji.

Galeria zdjęć na dole strony.

Jeszcze jako licealista związał się z sekcją młodzieżową wrocławskiego Klubu Inteligencji Katolickiej (KIK), w latach osiemdziesiątych angażował się w podziemne wydawnictwa (m.in. Oficyna Constans, „Konkret”), akcje samokształceniowe, pomoc rodzinom internowanym, kolportaż ulotek; wielokrotnie zatrzymywany, przesłuchiwany i poddawany rewizji przez SB.

W wolnej Polsce realizował się jako bankowiec: członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego (2016–2019), dyrektor zarządzający Ipopema Securities (2016), CA IB / Unicredit Markets & Investment Banking (1998–2007), Deloitte (partner FAS Energy, 2007–2015); ostatnio w KPMG (od 2023, szef M&A). Doradzał przy ponad 100 transakcjach M&A i finansowaniach (energetyka, OZE, zielona transformacja, banki, maszyny, budownictwo, sektor spożywczy, IT, petrochemia), dla klientów z Polski, Europy, Azji, USA.

Wspomnienia przyjaciół ze środowiska Instytutu Tertio Millennio

Michał Szułdrzyński

To był człowiek niezwykłej pasji. Wszystko robił z niezwykłym zaangażowaniem. Poznałem go kilkanaście lat temu dzięki dominikaninowi Maciejowi Ziębie, z którym był związany od końca lat 70. Uwielbiał dyskutować o Kościele, polityce, gospodarce, energetyce. Przykład polskiego inteligenta, który świetnie się odnalazł w bankowości inwestycyjnej. Kochał narty, kochał góry. I zginął w górach na nartach…

Parę miesięcy temu spotkaliśmy się przy okazji spaceru na Bulwarach Wiślanych. Mieliśmy się potem spotkać, na kawę lub lunch. I się już nie spotkaliśmy. Nie odkładajcie na później spotkań z przyjaciółmi.

Jan Jaśkowiak

Ostatni raz spotkaliśmy się w Tyńcu pod koniec listopada ubiegłego roku, gdzie rozmawialiśmy o przyszłości Instytutu, na którym zawsze Ci zależało. Żyłeś wieloma ważnymi sprawami, ale mimo to zawsze znajdowałeś czas na rozmowę, spotkanie. Trudno policzyć, ile razy wspierałeś nas i pomagałeś w różnych tematach w Instytucie, ale i nie tylko.

Podobnie trudno policzyć liczbę wystąpień oraz ile razy zabierałeś głos na spotkaniach Instytutu Tertio Millennio. Będzie nam tego bardzo brakować… Podobnie jak Twojego poczucia humoru, anegdot i porównań.

Dziarskiego, życzliwego, z pewnym krokiem i uśmiechem, zawsze chętnego do pomocy – takiego Cię zapamiętam. Dziękuję Ci za Twoją obecność, wszystkie rozmowy, gościnność i mecze piłki nożnej na Tertionie! Wspieraj nas Tam z Góry razem z ojcem Maciejem i Janem Pawłem II, a my już tęsknimy!

Wojciech Florek

Już nigdy nie dokończymy naszych dyskusji. Już nigdy nie usłyszymy Twojego głosu w debacie – tego mądrego, spokojnego, a jednocześnie stanowczego głosu. Twoje odejście było nagłe i zostawiło po sobie pustkę. Bez Ciebie świat nie będzie już taki sam. Żegnaj, Wielki Przyjacielu Tertio.

Lubiłem nasze rozmowy i spory. Miałeś w sobie ogrom doświadczeń – Ty, człowiek pokolenia Solidarności, i ja, millenials wychowany już w wolnej Polsce. Czasem nasze dyskusje zaczynały się jeszcze w samochodzie, w drodze na Tertio, a czasem kończyły się dopiero w drodze powrotnej. Te piętnaście lat, które mi ofiarowałeś swoją obecnością, rozmowami i przyjaźnią, to był naprawdę dobry czas.

Do dziś pamiętam Twoje wystąpienia na „Mostach i Murach” w ogrodach dominikańskich. Trwała wtedy kolejna kampania prezydencka, a Ty mówiłeś o roli Ruchu Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Ty – Stara Solidarność, ja – aktywista JOW, nowa generacja walcząca o lepsze jutro. Różniliśmy się doświadczeniem, ale łączyło nas przekonanie, że Polska może i powinna być lepsza. Ty walczyłeś z komuną. Ja jej nie znałem. I chyba nigdy nie powiedziałem Ci wprost, jak wiele dla mnie znaczyła ta relacja – rozmowy ze świadkiem historii, z człowiekiem, który ten kraj współtworzył, kiedy wolność nie była oczywista. Godziny debat w letnie wieczory nad jeziorem w Skorzęcinie, dziesiątki przegadanych godzin, różne spojrzenia: Ty – weteran walki z poprzednim systemem, ja – beneficjent nowego ustroju. Ty zmieniałeś tamten świat. Ja dorastałem w tym, który powstał także dzięki Tobie.

Chciałem Ci powiedzieć „dziękuję”. I chciałem Ci powiedzieć, że znajomość z Tobą była dla mnie zaszczytem. Ceniłem Twoją mądrość, doświadczenie i nieustającą ciekawość świata – choćby tę, która zaprowadziła Cię na Pochód św. Łucji w Szwecji. Ubogacałeś Tertio swoją obecnością, rozmową, spokojem i głębią. Tak samo kochaliśmy Kotlinę Kłodzką – zresztą trudno jej nie kochać, skoro jest tam tak pięknie. Myślałem, że jeszcze mamy czas. Że jeszcze tyle rozmów przed nami. Dziękuję Ci, Wojtku. Za rozmowy. Za spory. Za świadectwo. Za to, że byłeś.

Dominika Mościbrodzka

Wojtek zapisze się w mojej pamięci jako wspaniały przełożony, człowiek o wielkim sercu i wybitnym intelekcie. Był osobą niezwykle sympatyczną, o ciepłym i życzliwym spojrzeniu, które budziło zaufanie. Pomimo obejmowania wysokich stanowisk i przebywania wśród postaci wielkiego formatu pozostawał skromny i bliski ludziom. Zawsze, jak równy z równym, zasiadał z nami do stołu w skromnej klasztornej stołówce: słuchał, był obecny, a potem z zaangażowaniem pomagał w porządkach. Nigdy nie stawiał się ponad innymi. Klasa sama w sobie. Bez wątpienia świat stracił wielkiego człowieka.

Remigiusz Piwowarski

Z Wojtkiem Hannem spotykałem się wielokrotnie w różnych miejscach, nie tylko w Tertio. Najbardziej zapadło mi jednak w pamięć wydarzenie organizowane przez Instytut Tertio Millennio – spotkanie z prof. Weilerem na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego. Po spotkaniu mieliśmy zaproszenie na kolację z profesorem na Starym Mieście. Organizatorzy poprosili mnie i Wojtka Hanna, byśmy zabrali z kampusu do restauracji materiały Instytutu. Zgodziliśmy się.

Szliśmy przez Krakowskie Przedmieście w letnim upale, niosąc dosyć ciężkie pakunki. Wojtek narzucał bardzo szybkie tempo. A jednocześnie, idąc tak żwawym krokiem, rozmawialiśmy o Instytucie i kondycji debaty publicznej w Polsce. Wojtek powiedział mi wtedy, że podstawowym obowiązkiem chrześcijanina-katolika jest dziś „troska o prawdę”. Ale nie taka troska o prawdę z nudnych kazań. Wojtkowi chodziło o coś realnego: fact-checking, nieuleganie fake newsom, opieranie się na wiedzy naukowej i eksperckiej oraz korzystanie z zaufanych źródeł. Pod koniec spaceru rozmowa zeszła na tematy zawodowe – mówiliśmy o finansach, energetyce i wyzwaniach klimatycznych.

I właśnie tak pamiętam Wojtka Hanna: jako człowieka uczynnego, pomocnego i życzliwego, a zarazem kogoś, kto odniósł sukces w biznesie jako menadżer wyższego szczebla… i jednocześnie nie zatracił inteligenckiej tożsamości. Owa inteligencka tożsamość przejawiała się nie tylko w szerokich intelektualnych zainteresowaniach, lecz przede wszystkim w zaangażowaniu na rzecz dobra wspólnego.

Takich osób, łączących te dwa światy, jest bardzo mało – stanowczo zbyt mało.

Marta Sienkiewicz

Najbardziej będę wspominać jego otwartość na rozmowę z drugim człowiekiem i pewnego rodzaju głód dyskusji/konfrontacji myśli/obecności z drugim człowiekiem. Mam wrażenie, że czas na Tertionach wyciskał jak cytryny, łapiąc okazje do bycia z ludźmi. Szokował mnie tym, że potrafił chociaż na chwilę przyjechać na spotkanie, pokazując w ten sposób zaangażowanie, że warto, że mu się chce i zależy. A z ostatniego spotkania, zapamiętam bardzo personalistyczny sposób na żegnanie się: niby mała rzecz – uścisk dłoni i spojrzenie w oczy. To naprawdę pokazywało, że wszyscy w Instytucie są ważni.

Paweł Konzal

Ciepły uśmiech Wojtka był odbiciem jego dobrego charakteru. Pełen był pozytywnej energii i entuzjazmu.

Miałem okazję poznać Wojtka lepiej, gdy spotykaliśmy się w czwórkę – ojciec Maciej Zięba, Wojtek, Michał Szułdrzyński i ja – by porozmawiać i przemyśleć dalszy rozwój Instytutu Tertio Millennio. Miał, rzadką obecnie niestety, cnotę umiejętności niezgodzenia się z czyimś poglądem z jednoczesnym wyrażeniem szczerego wsparcia dla samego podjęcia inicjatywy. Wspierał refleksję bez gaszenia żaru aktywności. Był pragmatycznym idealistą, inspirującym do ciągłego zaangażowania się w poprawę rzeczywistości wokół nas. Wielka szkoda, że odszedł tak wcześnie.

* * *

Galeria zdjęć

Autorzy zdjęć: Instytut Tertio Millennio, Gabriela Sanek.